14.03.10 – Każdy inny by pomyślał „Data, jak data, co to takiego?”, jednak dla mnie ten dzień był czymś niezwykłym.
[monia1995]
Kiedy pojawiła się informacja o koncercie w Polsce nie wiem z czego bardziej się cieszyłam. Z tego, że zobaczę i usłyszę Tokio Hotel live czy raczej z tego, że zobaczę się z osobami, które znam od paru lat a nigdy ich nie widziałam. Najlepiej można porównać to chyba do Wigilii. W jeden dzień zbiera się cała rodzina, przyjeżdżają wszyscy, rozmawiacie, śmiejecie się, zapominacie o problemach dnia codziennego – A poza tym nie możecie się doczekać prezentów. Rodziną są fani. Prezentem, tym najbardziej „trafionym”, koncert Tokio Hotel.
[Mania]
Przez cały ten czas do koncertu jakoś nie zastanawiałam się nad tym jak tam będzie, co ciekawego tym razem wykulają chłopaki, czy spotkam kogoś fajnego. Nawet niektórzy dziwili się ze nie chodzę i nie gadam na okrągło o koncercie i nie widać tej całej radości we mnie. Bo ja tak naprawdę od pon. nie czułam w sobie szczęścia. Bardziej czułam strach. Miało spełnić się moje marzenie, coś o czym śniłam od wielu lat. Wiedziałam ze przez trzy miesiące mój mózg nie zdążył się przyzwyczaić do wieści o tym ze zobaczę Billa i cały zespól na własne oczy.
[billka3]
Młodzi, odważni, spełniający swoje marzenia. Wytrwali, pełni obaw i nadziei. Gotowi do poświęceń. Całkowicie oddani swojej pasji.
Tacy właśnie są członkowie zespołu Tokio Hotel, ale przede wszystkim tacy właśnie są ich fani. Miałam okazję przekonać się o tym na jedynym w Polsce koncercie niemieckiego zespołu odbywającym się w ramach trasy WELCOME TO THE HUMANOID CITY TOUR promującym ich najnowszy album zatytułowany „Humanoid”.
[Daria B.]
Pierwsi fani pojawili się tam już wczesnymi godzinami porannymi, aby utworzyć gigantyczną kolejkę po bransoletki oraz numerki. Przeraźliwy mróz i sypiący się z nieba deszcz ze śniegiem, nie zniechęciły wytrwałych wielbicieli chłopaków i mimo koszmarnych warunków pogodowych, trwali uparcie na swoich miejscach. Wśród licznej młodzieży, dało się również zauważyć niekiedy rodziców.
[Agnieszka M.]
Było bardzo zimno, ale kilku Panów z ochrony próbowało nas rozgrzać – mówili, żebyśmy śpiewali, rozweselali nas i żartowali.
[Agata T.]
W chwili, gdy otworzono bramki, czas wydawał się przyspieszyć. Nie wiedziałam dokładnie, ile razy sprawdzono mój bilet ani jak często ochrona zabraniała mi biegać. Czułam parę skrzydeł delikatnie unoszących mnie nad powierzchnią, chociaż umysł dziękował przerażającej nauczycielce wychowania fizycznego za każde dziesięć minut biegania na początku lekcji.
Wszystko zaczęło się dla mnie gdy tylko poczułam pod zmarzniętymi stopami schody. Starałam się jak najszybciej zbiec, by móc w końcu biec przez niemal pustą płytę.
Tu! Pod wybieg! Nie! Idziemy pod Toma! Wracajmy! Biegnij! Nie wierzę! „W końcu jesteśmy w środku. Drugi rząd, strona Toma!” (18:34)
Marzenie się spełniło, bo przecież pierwszym rzędem nie nazwiemy jedynie barierek w żebrach.
[Karolina R.]
Czas dłużył się niemiłosiernie, zaczęłyśmy krzyczeć by wreszcie zespół wyszedł, jednak zamiast niego pojawił się DJ który puścił muzykę.
[wojcieszka]
DJ, który grał przed Tokio Hotel, wprowadził fanów w koncertowy nastrój. Większość zaczynała pląsać w rytm puszczanej muzyki, a nawet śpiewać. Jednak to był tylko mały przedsmak tego, co miało nastąpić.
[flinta88]
Gdy tylko didżej zszedł ze sceny piski i krzyki znacznie się nagłośniły. Fani unosili swoje transparenty, jak i aparaty fotograficzne, uważnie lustrując wzrokiem każdy punkt sceny.
[Mandy]
Każde poruszenie kurtyny wywoływało piski i krzyki. Pojawienie się łokcia i nogi kogoś z obsługi wywołało tak entuzjastyczną reakcję, jakby były to najseksowniejsi przedstawiciele tych części ciała. Człowiek wnoszący gitarę spowodował histerię. Ale z nich wszystkich chyba najwięcej emocji wywołało wkroczenie czterech panów, którzy w tajemniczym celu znaleźli się na scenie. Ale nie, o Tokio Hotel jeszcze nie mówię. Chodzi o tych, którzy ku mojemu absolutnemu zaskoczeniu podeszli jakby nigdy nic, ściągnęli na dół reflektory i zasiedli za ich sterami. Wtedy poczułam, że szykuje się prawdziwe show.
[emeua]
Dochodziła godzina 20:30. Przestrzeń, w której obecnie znajdowało się kilka tysięcy osób, ogarnęła ciemność, przecinana tylko punktowymi reflektorami. Kotara dotychczas zasłaniająca scenę, nagle opadła, ukazując kosmiczną scenerię, oddającą w pełni nazwę teraźniejszej trasy koncertowej „Welcome to Humanoid City” (Witajcie w Mieście Humanoidów). Na pierwszym planie pojawiła się ogromna, powoli otwierająca się, blaszana kopuła.
[stiefani]
Wciąż nie widząc Billa usłyszeliśmy pierwsze słowa „Komm” – pierwszego utworu na płycie „Humanoid”, którą chłopaki przyjechali promować. Gdzieniegdzie słychać było radosne okrzyki – niemiecka setlista! Bo to, w jakim języku zaprezentują nam swoją najnowszą produkcję nie było wiadome aż do tamtego momentu.
[nina]
Chłopcy zaczęli grac, myślałam ze zemdleje tam jak ich zobaczyłam … łzy z radości mi leciały przez cały koncert . . .
[Jola M.]
Szczerze – jadąc na ten koncert myślałam, że już mi przechodzi. Ale wystarczyła jedna piosenka, a zrozumiałam, że jestem w ślepej uliczce. A przed sobą mam ścianę z napisem „Tokio Hotel”. Tyle tylko, że nie bardzo chce zawrócić z tej uliczki. Tu mi dobrze.
[kamila.hp]
Muzyka i jej moc, czysty i perfekcyjny głos Billa przeniknęły każdą, najdrobniejszą część mojego ciała. Czułam, że unoszę się ponad wszystkim. Świat pozostał za drzwiami. Wyzwoliłam się z kajdan codzienności. Poczułam się wolna i tak bardzo szczęśliwa. Poczułam, że naprawdę żyję. Zatraciłam się w tym wszystkim i było to cudowne uczucie. W tym momencie nic Cię nie obchodzi. Na zewnątrz świat mógłby się nawet skończyć. Ty trwasz w sercu najszczęśliwszych chwil, karmisz się siłą wspaniałych tekstów, napawasz uszy i rozum cudowną muzyką. Cieszysz oczy widokiem swoich idoli. Są wspaniali, piękni, delikatni, otwarci, emanują magicznym ciepłem, które pochłania Cię bez miary.
[Natalia N.]
Nie staliśmy jak słup soli tylko się świetnie bawiliśmy.
[sylwiaasia]
Każdy miał tekst wykuty na pamięć, śpiewaliśmy razem z Billem.
[Mariko Y.]
Jego głos na żywo jest jeszcze śliczniejszy, delikatniejszy.
[Karolina Kaulitz]
Po drugiej piosence ,,Menschen Suchen Menschen” Bill po raz pierwszy mówi do fanów. Wita się z nami, zapraszając nas do ich własnego miasta słowami: ,,…and welcome to the Humanoid City”. Fani witają to głośnym krzykiem.
[Edyta K.]
Robiliśmy co w naszych siłach, aby było nas słyszeć wszędzie, a co najważniejsze –żeby chłopacy z Tokio Hotel nas usłyszeli, bo to przecież dla Nich tam wszyscy byliśmy. I to Oni mieli nas tam usłyszeć… To do Nich miało dotrzeć nasze wołanie, że są tu, nam – fanom z Polski, bardzo potrzebni.
[Ernesta J.]
Gdy usłyszałam riff gitarowy z „Ich brech aus” prawie oszalałam ze szczęścia. Zupełnie nie spodziewałam się, że Tokio Hotel zagrają tą piosenkę. Znów krzyczałam z Billem i próbowałam przetrwać w tym tłumoku spoconych, pchających się na siebie ciał. Myślałam już tylko o wyjściu, ale chciałam jeszcze spojrzeć na twarz młodszego z bliźniaków z nieco mniejszej odległości. I wtedy właśnie On wszedł na wybieg.
[Ula W.]
Lider wyglądał dosłownie jak „Alien”. Jego stroje tak oddawały humanoidalny charakter, że można go było wziąć za przybysza z innej planety.
[julieth]
Boże jaki on jest wspaniały w kostiumie zaprojektowanym przez Dsquared i ciemnych okularach. Istny artysta. Wszystko dopracowane do szczegółu.
[agnesse zima]
W swojej nowej fryzurze wygląda jeszcze lepiej niż przedtem. Jego głos jest pełny i zniewalający, ruchy bardzo pewne, a urok osobisty wręcz magiczny. Zespół jest w świetnej formie. Tom pędzi przez scenę, Georg uderza w struny swojej gitary, a Gustav wywołuje poruszenie swoją perkusją. Czuję, jak cała ziemia drży.
[agnieszkath]
Zobaczyłam ponownie chłopaków od prawie trzech lat. Obawiałam się, że nie będę w stanie wydusić słowa, jednak śpiewałam wszystkie piosenki.
[dida1991]
Nawet najpiękniej dobrane, najpiękniejsze słowa nie są w stanie opisać tego, co czuję (…) Skaczę, śpiewam, płaczę ze szczęścia.
[pathi]
To jest całkiem coś innego zobaczyć ich na koncercie a na Fan Party które było w Hamburgu, tam byli przymuszeni jakby to dawania tych autografów a tu w Łodzi – po prostu rozpierało ich szczęście jak wszystkich na sali – Dobrze że stoi ona jeszcze cała!
[Patrycja D.]
Oczywiście my – fani – nie chcąc zawieść swych ulubieńców po przez różne akcje chcieliśmy sprawić aby koncert ten nie był tylko niezapomniany dla nas ale także i dla chłopców z zespołu.
[Patrycja182]
Kiedy przyszedł czas na utwór „Lass uns laufen” każdy obecny wyciągnął wycięte z kartonu serduszko na, którym widniała z jednej strony flaga Niemiec a z drugiej flaga Polski. Do końca 2 zwrotki fani trzymali serduszko zwrócone w stronę sceny barwami Niemiec a w ustalonym wcześniej momencie wszyscy odwrócili je na stronę o barwach Polskich.
[wlodarska_d]
My, fani, chcemy pokazać, że nasza miłość do zespołu, nie jest platoniczna, że naprawdę ich kochamy. Akcja z serduszkami i radość Billa – bezcenne. Myślę, że przytoczenie tu cytatu koleżanki, wprowadzi uśmiech na twarze Was – osób czytających moją recenzję. „To serduszko meldunkowe. Najpierw pokazujemy im gdzie mieszkają, a potem, gdzie będą mieszkać.” Nikt chyba nie zaprzeczy, że Polska, mogłaby być dla TH drugim domem. I mogę się założyć, że oni to samo poczuli na widok tych serc. Nasze zachowanie mówiło „witajcie w domu.
[Agata Ł.]
Bezcenne były miny artystów, gdy zobaczyli co przygotowała dla nich Polska. Serca dały niesamowity efekt, a wzruszenie na twarzy Billa towarzyszyło mu nawet po zakończonej piosence.
[Katarzyna K.]
Gdy wokalista nam dziękował cały zespół bił brawo fanom, a Tom po chwili powiedział „Thank you !” czyli „Dziękuję !”. Wszystkie dziewczyny zaczęły nagle piszczeć ze szczęścia, ponieważ Tom się odezwał. Tom słysząc te piski spojrzał się na Billa i się do niego uśmiechnął. Nigdy nie zapomnę tego momentu – to było takie słodkie.
[asia_92_12]
Muszę przyznać, że najgłośniej śpiewaliśmy przy „Ubers ende der Welt ” – Bill to widział i często kierował w naszym kierunku swój mikrofon.
[ [Natalia D.]
To niesamowite, jak wspaniały mają oni kontakt z publicznością. Każdy z osobna miał wrażenie, że grają tylko dla niego.
[Izabela S.]
Nie jestem w stanie dokładnie opisać tego, co wtedy czułam!
[myszak483]
Przed „Humanoid” coś się dzieje. Wiemy już, a przynajmniej domyślamy się, że Tokio Hotel coś dla nas przygotowało! Tak, mamy rację.
[magda.1005]
Przed koncertem dzielnie się trzymałam i nie oglądałam żadnych filmików z koncertów, zatem akustyczna wersja „Humanoida” totalnie powaliła mnie na kolana. Jak dla mnie – Najbardziej uroczy fragment show. Zaledwie moment po tym już grali „Geisterfahrer”. Odkąd tylko dowiedziałam się o koncercie modliłam się, aby zagrali niemiecką wersję utworu. Mój zdecydowany faworyt z płyty. Brawa od zespołu były jedną z najmilszych rzeczy, jaką mogli nam dać, pamiętam doskonale te uśmiechy.
[chemicalmelody]
Dla mnie był to najpiękniejszy moment tego koncertu.
[anetka483]
Pamiętam też, jak w pewnym momencie Bill przestał na chwilę śpiewać i uśmiechnął się od ucha do ucha. To był chyba najpiękniejszy widok jaki widziałam w całym moim życiu.
[Ada W.]
Chwila przerwy. Na ekranach pojawiają się wspomnienia. Filmy z dawnych lat, w tle „World behind my Wall”. Cały czas krzyczałam. Chciałam, żeby znowu wyszli i grali. I nagle rozpoczyna się „Dogs unleashed”. Nie widziałam Billa. Do pewnej chwili, kiedy to zaczął się wyłaniać na wielkim motorze. Byłam pod wielkim wrażeniem.
[marts]
Ogromny motor , efekty pirotechniczne , wizualizacje , wszystko to można było zobaczyć tego wieczoru.
[Ewelina P.]
Z każdej strony padały różnokolorowe światła, które tworzyły niesamowitą atmosferę.
[rudzio123]
Wrażenie zrobiła na mnie dekoracja sceny, którą doskonale pasowała do określenia HUMANOID CITY, każdy szczegół składał się na ten niesamowity wizerunek, nawet choćby „rdza” na barierkach, odpowiednia „gra świateł”, wcześniej wspomniana mechaniczna kula…
[Patrycja K.]
Na „In Your shadow” obejmowałyśmy się, ale z daleka od innych. Przeżywałyśmy to na swój sposób. Ja na przemian skakałam jak małe dziecko i stałam nieruchomo, jakbym się modliła.
[Rosa S.]
Znajomi dużo mi mówili o tym, że wszyscy się będą pchać, ale to nie prawda. Na koncercie była bardzo miła atmosfera.
[Oliwia H.]
Ogólna atmosfera i nastrój panujący na koncercie był bardzo dobry, może i to też przez to, że Polscy fani są bardzo zgrani. Chociaż się nie znają dają sobie bardzo dużo ciepła i radości.
[xnoise]
Fani pomagali sobie nawzajem i wymieniali się informacjami dotyczącymi zespołu. Zawiązały się nowe przyjaźnie i nowe znajomości. To piękne, że koncert Tokio Hotel tak zbliża do siebie ludzi.
[Ania P.]
Mimo, że na hali było mało osób, i zespół i polscy fani dali z siebie wszystko. Atlas Arena tryskała energią! Publiczność co chwile była zaskakiwana pomysłowością chłopaków.
[Marta P.]
Gdy zaczyna się „Sonnensystem” bucha ogień. Robi się gorąco, a mnie zapiera dech. To takie cudowne!
[Justyna G.]
Pamiętam, że kiedy opuścili scenę, myślałam że to koniec, mimo, że nie wykonali wszystkich piosenek z płyty. Ale znów zobaczyłam dym i Billa i Toma. Wyjechali z pod sceny! Tom grał na fortepianie a Bill .. no oczywiście śpiewał ;D. Fortepian później się zapalił.
[georgowaa]
Śpiewałeś dla Nas.. a ja dla Ciebie, śpiewałam i krzyczałam dla Ciebie.. i był taki moment, kiedy już nie dawałam rady ale wtedy przypomniało mi się, ze kiedyś kazałeś nam ‘krzyczeć najgłośniej jak potrafimy, nieważne że będzie boleć’ i po tych słowach w mojej głowie wiedziałam, ze nie mogę przestać, nie teraz.. i nie przestałam.
[Evaa K.]
Bill zapowiada przedostatnią piosenkę chodząc po wybiegu. Tłum rzuca się w jego stronę, dziewczyny przy barierkach krzyczą z bólu.
Ich muss durch den Monsun
hinter die Welt.
Piosenka, która zapewniła im sukces i wyniosła na szczyt. Piosenka, którą nieprzerwanie grają od prawie pięciu lat na każdym koncercie. Bo dzięki niej mają nas.
[carolinemaggiemichelle]
Po piosence zapadła cisza i słychać było tylko oklaski !
[daria611]
Najbardziej wzruszające jak dla mnie były oklaski po DDM. Słyszałam jakieś piski, ale wszystkie, wspólnie spięłyśmy się i zrobiłyśmy to dla NICH! Nie wiem czy usłyszeli te oklaski, ale jeśli tak, to jestem pewna, że byli zadowoleni.
[humanoid483]
Chłopcy polewali fanów wodą i rzucali butelkami. Na końcu Gustav wstał i bawił się z publicznością i rzucił swoje pałeczki, którymi grał.
[adamkatnaji]
Każdy fan chcący mieć taką pamiątkę z koncertu musiał mieć dobry refleks i bardzo dużo siły, bo chętnych na pamiątki nie brakowało.
[kasia.kay]
Chłopcy wykonali kawał dobrej roboty by spełnić nasze marzenia.
[karolina h.13]
Tokio Hotel dowiedli swojej klasy, zaangażowania, ogromnego nakładu pracy, który został w to dzieło włożony, a przede wszystkim nieskończonej pasji, która sprawiała, że krew w żyłach musowała, a na twarzach zarówno zespołu jak i fanów lśniły szerokie uśmiechy.
[Nur ein Blick]
Kiedy nadszedł czas na ostatnią piosenkę każdy chciał wydać z siebie całą energię, wiedzieliśmy że to już koniec. Niektóre z dziewczyn zaczęły płakać, makijaże się porozmazywały ale to nie było ważne. To były ostatnie chwile z nimi, tak bardzo chcieliśmy przeżyć je jak najlepiej.
[Patrycja P.]
To był czas rozłąki, płaczu, ale i szczęścia. Coś się skończyło, aby ponownie się zacząć. Zaczął się nowy rozdział. Powiedzieli, że kochają i że wrócą. Dotrzymują obietnicy. Na pewno wrócą. Tego jednego dnia, czternastego marca dwa tysiące dziesiątego roku grali dla Nas. Tylko dla Nas i byli Nasi. Teraz już na zawsze pozostaną głęboko w każdym rozpalonym, koncertowym sercu.
Obiecali, że wrócą. Ja Im tam wierzę.
[Alevue]
UWAGA: zachowana oryginalna pisownia!