Miriam: Dziś święto w Niemczech…Dzień Zjednoczenia Niemiec…rzeczywiście wczoraj było międzynarodowe święto dla fanów Tokio Hotel z racji premiery ich nowego albumu ‘Humanoid’…a ze mną Tokio Hotel…
Wszyscy: Cześć!
Miriam: Wyglądacie na wypoczętych…nie świętowaliście wczoraj premiery waszego nowego albumu?
Bill: Właściwie to nie…jesteśmy non stop w drodze…mamy tyle do zrobienia…mniej śpimy…dlatego nie było żadnej imprezy, jednak mimo to jesteśmy bardzo podekscytowani…właśnie ukazała się nasza nowa płyta, a to zawsze dla nas ekscytujący moment…
Miriam: Album ma dwie wersje…jedną angielską i jedną niemiecką, czy w Niemczech można kupić angielską wersję…a niemiecka jest też dostępna za granicą?
Bill: Obie wersje są dostępne w każdym kraju…każdy może wybrać jaką wersję woli…wszędzie można kupić je obie…
Miriam: Są już jakieś opinie na jego temat, jak to wygląda?
Bill: W powiedziałem będziemy znać oficjale wyniki, jednak jak do tej pory reakcje fanów są pozytywne…czytaliśmy parę komentarzy i wygląda to całkiem nieźle…jesteśmy podekscytowani…
Miriam: Kolejny album planujecie wydać tylko po angielsku czy będziecie się trzymać nagrywania po niemiecku?
Bill: W chwili obecnej nie wyobrażamy sobie pozbycia się jednego z jeżyków…nie potrafimy wybrać ulubionego…nie wiem, w którym wolałbym śpiewać…więc…jeśli chodzi o to, to będziemy się trzymać dwóch wersji…
Miriam: Jasne, kiedy ktoś wydaje nową płytę zazwyczaj najpierw patrzy się na jego tytuł…właściwie nie musiałabym podarować sobie to pytanie, które z pewnością jest denerwujące, ale dlaczego ‘Humanoid’?
Tom: Po niemiecku ‘Humanoid’ [chodzi o wymowę tego słowa w niemieckim i angielskim]
Miriam: Ok…’Humanoid’…musimy trzymać się dwóch wersji…więc dlaczego?
Bill: Humanoid było zawsze czymś w rodzaju uświadamiania nam naszego życia…było częścią nas nawet gdy byliśmy mali…dla Toma i dla mnie…nagle w czasie nagrywania płyty zorientowaliśmy się z Tomem, że w piosenkach pojawia się wiele pojęć związanych w pewnym sensie z planetami…w większości piosenek tak było…uznaliśmy, że taka nazwa będzie pasować do całości…na początku pojawił się tytuł a dopiero potem napisaliśmy do niego tekst piosenki…
Miriam: Ach, tak…zalatuje to science-fiction…podobnie jak teledysk…jednak słyszałam, że nie jesteście fanami science-fiction? Czy jednak jesteście?
Bill: To prawda…trochę nas to z początku denerwowało, ale…
Miriam: Teraz, nagle wszyscy jesteście?
Bill: Dokładnie….dla mnie science-fiction zawsze kojarzyło się ze Star Treckiem i tego typu rzeczami…nie specjalnie za tym przepadam…ale szczerze, to uwielbiam te filmy, nie Star Treck, ale prawdziwe filmy science-fiction…
Tom: Filmy takie jak ‘Piąty element’ są świetne…ostatnio oglądaliśmy ‘Dystrykt 9′, który jest po prostu odjechany…tak, jesteśmy…
Bill: Po tym wszystkim zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy fanami science-fiction…ale nie inspirowaliśmy się tą tematyką…
Miriam: Jaki film widzieliście?
Bill i Tom: ‘Dystrykt 9′
Miriam: W kinie? Jesteście w stanie w ogóle wyjść do kina?
Bill: Nie…wynajęliśmy go
Miriam: Serio?
Bill: Tak
Miriam: Zawsze tak sobie myślę…nie mogą nic zrobić…za każdym muszą…
Bill: Tak bywa…
Tom: Byliśmy w Kolonii, pracownicy byli tak mili, że wyświetlili nam ten film po godzinach pracy kina…
Miriam: Super…możecie iść do kina, nie wynajęliśmy go
Tom: To tylko fajnie brzmi, ale naprawdę wolałbym pójść do kina z dziewczyną tak jak normalni ludzie…
Bill: Po za tym to nudne…jesteś sam…oglądasz film…właściwie idzie się do kina żeby spotkać się ze znajomymi…kupić popcorn…
Georg: Żeby w kogoś rzucać popcornem…możemy to robić tylko ze sobą…
Bill: Tylko ze sobą…
Miriam: Jesteście takimi trochę nie towarzyscy…są jeszcze osoby, które się spóźniają…chcą z powrotem swoje miejsca…
Bill: Nigdy tego nie lubiłem…
Tom: Zasadziłbym jeszcze kopa tym, którzy rozmawiają przez telefon w czasie seansu
Miriam: Są w ogóle jeszcze tacy?
Tom: Jasne…to znaczy nie wiem…od lat nie byłem w kinie tak normalnie…ale pewnie wciąż tacy są…to jakby część tego wszystkiego…
Miriam: Dzisiaj zagracie ‘Automatisch’…piosenkę opowiadającą o związku, w którym nie ma prawdziwej miłości…przykład z życia, jak rozumie…
Bill: Właściwie to nie…to trochę…powiem tak człowiek ma wiele pomysłów i jest na tyle kreatywny, że potrafi o czymś opowiedzieć bezpośrednio tego nie doświadczając…od początku Tokio Hotel nie byłem w związku, o którym mógłbym pisać piosenki…ale wydaje mi się…na każdym kroku mamy do czynienia z ‘automatycznymi’ ludźmi, w szczególności w przemyśle muzycznym…osobiste doświadczenia…waha się to między powierzchownością a automatycznością…tutaj chodzi o bezpośrednie uczucia…
Miriam: Brak czasu na związki…czytałam ostatnio jakiś artykuł, w którym mówicie, że to niemożliwe…nie możecie wyjść nawet do kina, więc jak tu zbudować w ogóle z kimś związek…
Bill: Problem tkwi w tym, że chce się prawdziwie zakochać…jestem człowiekiem, który zapomina o wszystkim…byłbym gotów przeprowadzić się do innego kraju czy miasta…
Tom: Dlatego mamy nadzieję, że nikogo nigdy nie pozna…
Miriam: Trzymacie wszystkim z daleka od niego…tylko te osoby którym udzieli się pozwolenia…
Bill: Ale tak to wygląda…nie możesz nikogo poznać…nie możesz wyjść do kina nikt nie siedzi obok ciebie…idziesz sam, więc…
Miriam: Są tutaj jakieś singielki? Zainteresowane? Tak mi się wydaje…zaaranżujemy coś…
Bill: Nic nie dzieje się bez aranżacji…znaczy…nie łatwo jest kogoś poznać…w mojej sytuacji potrzeba do tego dużo szczęścia…
Miriam: Z albumu na album stajecie się coraz sławniejsi…Czy odbija się to jakoś na albumie? Mieliście możliwość nagrywania w innych studiach…przy udziale inny producentów? Ułatwiło wam to coś?
Bill: Wykorzystaliśmy to…dzięki temu, że jesteśmy popularni mogliśmy nagrywać w najlepszych studiach…najlepszy sprzęt, pracowaliśmy ze świetnymi ludźmi…także czerpaliśmy z tego korzyści…dużo materiału nagraliśmy w Niemczech…ale również w
Los Angeles…jednak później pomyślałem sobie, jak to beznadziejnie brzmi…z początku nawet o tym nie myślałem…ale
teraz…kiedy to mówię…oh nagrywaliśmy w L.A….tak jakbyśmy się z tym obnosili…teraz każdy będzie mówił, że on też nagrywał w USA…ochy i achy…jestem luzak i w ogóle…
Tom: Ale możemy się przechwalać, bo przecież większą część materiału nagraliśmy w naszym studiu na wsi…
Miriam: Ok…
Bill: To znaczy…jesteśmy w stanie nagrać dobre piosenki w naszym małym Zwickau…
Tom: Dokładnie
Miriam: Pod warunkiem, że macie talent…
Tom: Prawda…nagrywaliśmy w tym samym studiu na wsi gdzie powstały poprzednie albumy…
Miriam: Brzmienie…słychać dużo gitary i syntezatorów…
Tom: Słuchałaś go?
Miriam: Tak…trochę tutaj i w domu…Jak opisalibyście to brzmienie?
Bill: Na pewno dużo bardziej elektryczne…właściwie pod koniec zeszłego roku nie mogliśmy już na siebie patrzeć…na nasze gęby…nie mogliśmy znieść nazwy ‘Tokio Hotel’…nie mieliśmy ochoty tego dalej ciągnąć…potrzebowaliśmy wejść do studia i nagrać nowe piosenki…zobaczyć w którą stronę chcemy pójść…wypróbowaliśmy wielu rzeczy…wiele różnych wersji…no taki jest efekt…to nowe brzmienie…oczywiście wciąż słychać gitary…ale z pewnością przeważa w nim elektryczne brzmienie…
Miriam: Nie łatwo jest porzucić znaną ścieżkę, na której osiągnęliście sukces…Ktoś pomógł wam w znalezieniu nowej drogi?
Bill: Każdy bił się w czoło, gdy to słyszał…mówili nam, zwariowaliście…przecież jesteście tacy popularni…dlaczego chcecie coś zmieniać?
Tom: Ale należy dodać, że to nie do końca jest coś innego…dodaliśmy tylko nowe brzmienie…można powiedzieć, że rozwinęliśmy nasz dźwięk…
Miriam: Może to głupie, co powiem, ale brzmicie dojrzalej
Bill: Wciąż jednak uważam, że należy się z nim dobrze czuć…jasne, że można dalej iść w tym samym kierunku i pisać coś na wzór ‘Durch den Monsun’…jednak pod koniec stało się dla nas ważniejsze to, żeby chociaż pisanie piosenek sprawiało nam frajdę…
Tom: Może brzmi to dojrzalej, dlatego bo wszyscy skończyliśmy 20 lat…
Miriam: Tak, jesteście bliżej trzydziestki…
Bill: Tak, bliżej nam do trzydziestki…
Georg: Nie mów o tym, najlepiej nie zaprzątajmy sobie tym głowy…
Miriam: Ja też…od kiedy miałam urodziny nie myślę o tym…
Miriam: Czy…musieliście zrzec się wielu rzeczy…ale również wiele dostajcie w zamian…jesteście w dość uprzywilejowanej pozycji…uważacie, że musieliście zrezygnować z większej liczby rzeczy niż dostajecie w zamian…czy raczej jest po równo?
Bill: Właściwie dostajemy więcej w zamian…inaczej byśmy tego nie robili…wyemigrowałbym gdzieś…
Miriam: To w ogóle możliwe? Potrafiłbyś żyć bez tego wszystkiego?
Bill: Na dłuższą metę to nie możliwe…jeśli przez ostatni rok pisałeś i nagrywałeś coś, nie możesz się do czekać chwili kiedy przestawisz to innym…chcesz żeby ludzie cię usłyszeli…Wczoraj o tym myślałem…to takie dziwne…jesteśmy szczęściarzami, że możemy to robić…żeby przekazywać ludziom emocje dotrzeć do nich dzięki naszej muzyce…dzięki której tańczą, śmieją się i krzyczą…to niesamowite…robiliśmy to będąc jeszcze nastolatkami i robimy to do tej pory…ekstra…czasami kiedy wychodzę ze studia, w którym dopiero co nagrywałem piosenkę…myślę sobie…dziwne…w taki sposób zarabiasz pieniądze…to twoje życie…i to w tym wszystkim jest najfajniejsze…
Miriam: Tym mniej rozumiecie ludzi, którzy przez całe życie pracowali tylko na ten moment, w którym mogli w końcu przestać pracować…jakieś trzy lata…i potem koniec…
Bill: Wiesz to zależy od twojej profesji…
Tom: Wydaje mi się, że to cel tych osób, albo powód, dla którego chcą przestać pracować…fajnie mieć taką swobodę by móc pójść na roczny urlop…przez okrągły rok nic nie robienia…Na przykład…pracowaliśmy przez ostatnie 5 lat…i nie mieliśmy wolnego…mógłbym sobie wyobrazić takie dwa tygodnie wakacji…
Miriam: Ale teraz wszystko zaczyna się od początku, promocja, nagłówki które słyszycie i możecie przeczytać…nieprzyjemne komentarze…Jak na tak popularne osoby przyjmujecie negatywne komentarze dość na luzie, co nie?
Bill: Właściwie to należy do tradycji Tokio Hotel…wydaje mi się…ludzi, którzy nas słuchają to zaskakujące z jak wieloma nienawidzącymi nas osobami musimy się uporać…Szczerze to byłbym w szoku gdyby tych osób nie było…Cieszę się, że znowu ludzie będą nas nienawidzić przez ten nowy album…albo wariować na nasz widok…
Miriam: Jeśli mnie nienawidzą to osiągnąłem swój cel…
Tom: To jedna rzecz, której tak właściwie się spodziewamy…Wiele osób pytało nas o popularność, ok…dla nas to automatyczne, zawsze mówimy…nie…w studio nie myślisz o takich rzeczach…jedno czego jesteśmy pewni to, to że będą nas za to nienawidzić…
Miriam: To miłe…
Tom: Bez wątpienia…
Miriam: Macie do tego nosa…
Bill: Właściwie dzięki nim…już jak byliśmy bardzo młodzi ja i Tom mieliśmy z takimi do czynienia…nie było ważne co zrobiliśmy…zawsze znajdywali się ludzie, którzy nas zwyczajnie nienawidzili…teraz ich liczba wzrosła, bo więcej ludzi nas zna…ale w jakimś stopniu do nas należą i nie chce się ich pozbywać…
Miriam: Kiedy to przestaje być zabawne? Czytacie te nagłówki, w większości przypadków nie zwarcie na nie uwagi…kiedy przychodzi taki moment, w którym mówicie sobie koniec, muszę coś z tym zrobić?
Tom: Punkt krytyczny będzie wtedy, gdy zdasz sobie sprawę, kiedy nienawiść zwycięży
Bill: Do kitu…wciąż muszą być osoby, które nas lubią i nas słuchają…dopóki oni będą, jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić…
Miriam: Instytut Goethego we Francji ogłosiło, że wiele osób chcą uczyć się niemieckiego. Fani Tokio Hotel znowu chcą uczyć się niemieckiego…jakich podstawowych zwrotów nauczylibyście ich na początku?
Gustav: Uwaga to ZDF
Miriam: Ok, pierwsze byłoby ‘Uwaga to ZDF’
Tom: My zawsze…mamy taki podstawowy zwrot ‘pokaż mi swoją śliweczkę’…to bardziej zwrot dla chłopaków…ale jest ładny i działa w Niemczech…
Miriam: Tak jest ładny…
Tom: ‘Pokaż mi swoją śliweczkę’…co jeszcze moglibyśmy ich nauczyć? ‘Cześć, jesteś piękna’, ‘Kocham cię’
Miriam: Czyli takie klasyki…
Tom: Ale ‘pokaż mi swoją śliweczkę’ jest najlepsze…
Miriam: Ładny zwrot…powinniście wydrukować go na koszulkach…moglibyście na tym zarobić…Wciąż macie dużo groupies w swoich pokojach hotelowych?
Tom: Bill czy kto?
Miriam: Pytam was wszystkich
Tom: Nie chce mówić, że się uspokoiłem…mam tylko nadzieję, że znajdę kogoś na dłuższy związek…chciałbym być w związku…zakochać się…ale wciąż mi się to nie przytrafiło….nie jest aż tak źle ale chciałbym
Miriam: Ohhhh
Bill: W końcu dorasta…uczy się obserwując mnie…
Tom: Nie wiem…
Bill: Czarne włosy
Tom: Przymknij się…Nie wiem jak to jest zakochać się. Z tego, co opowiadali inni…brzmi to bardzo dobrze. Georg ma dziewczynę, przez cały dzień opowiada o tym jaki jest zakochany. Też chciałbym móc tego doświadczyć…
Miriam: Ale jak sobie z tym radzicie? Dlaczego tobie, a nie pozostałym?
Georg: Rozmawiamy codziennie przez telefon…staramy sobie z tym radzić…jeśli to prawdziwa miłość to przetrwa wszystko…
Miriam: Wszyscy o tym mówią, więc muszę zapytać…
Gustav: Jestem singlem
Miriam: Z wyboru, lubisz to czy wkrótce to się zmieni?
Gustav: Jak na razie wole być sam. Mam taki głupi cytat…ale nie mogę go powiedzieć
Miriam: Jasne, że możesz, proszę
Gustav: Nie, nie powiem
Miriam: Proszę…
Gustav: Nie…nie powiem
Miriam: To na ucho…nie powiem tego na głos do mikrofonu…jestem ciekawa
Gustav: To tajemnica…nie powiem tego nikomu…
Miriam: Przysięgam…nikomu nie powiem…chce tylko wiedzieć
Tom: To zaboli Georga…a nie chcemy go zranić…
Georg: W szczególności ciebie
Miriam: Ok, wiemy o tym…O co chodzi z tą wirtualną trasą…wyruszacie w trasę ale nie do końca?
Bill: To jest ekstra…jednak należy dodać, że nie odpoczywaliśmy w tym samym czasie…nie…nagraliśmy go…to zupełna nowość…pojawia się to po raz pierwszy na trasie…czasami można było zobaczyć to w telewizji…nagraliśmy to grając na żywo…zagraliśmy coś w rodzaju koncertu…parę piosenek z nowego albumu, które zostaną pokazane w technologii 3D…niestety do tej pory go nie obejrzałem, widziałem tylko zdjęcia…
Miriam: Rozumie, że okulary 3D są w płytach
Bill: Nie ma żadnych okularów…to wygląda tak…idziesz do sklepu i jest tam taki hologram 3D, stoisz i widzisz nas w trójwymiarze…właściwie jeśli ktoś będzie to oglądać z daleka to będzie miał wrażenie jakbyśmy tak byli naprawdę
Tom: Pokazano go właściwie we wszystkich sklepach Media Markt w Europie
Miriam: Brzmi niesamowicie…jesteśmy popularni w Europie, na świecie…gramy koncerty w USA…życzę wam powodzenia w dalszej karierze…ale jeszcze ostatnie pytanie…jak wyglądasz rano po przebudzeniu?
Bill: Tak samo beznadziejnie jak oni wszyscy
Tom: Ja wyglądam najlepiej, nie tak dobrze jak teraz, ale lepiej
Miriam: Prawie…Dziękuję bardzo za rozmowę Tokio Hotel
Bill: Dziękujemy
Translation & Copyright © Elli