menu

  • Band
  • Fanclub
  • Live
  • Media
  • Muzyka

Na początek

Jesteś na stronie Oficjalnego Polskiego Fanclubu Tokio Hotel. Mamy nadzieję, że chętnie będziesz odkrywał tu kolejne działy i miło spędzisz czas. Jeśli jednak nie jesteś fanem i wszedłeś tylko z ciekawości, to koniecznie odwiedź najpierw tę zakładkę. W razie problemów służymy pomocą w komentarzach oraz pod adresem e-mail: fan@tokiohotel-fanclub.pl

PLMSN for…

    Klikając w banner powyżej dowiesz się o najnowszym projekcie, a klikając w linki poniżej poznasz stałe metody promowania Tokio Hotel!

  • Zakup płyt CD i DVD
  • Rejestracja w Fanclubie
  • Streetteaming

FC Stuff




Twitter

Meta

  • Zarejestruj się
  • Zaloguj się
  • Kanał RSS z wpisami
  • Kanał RSS z komentarzami
  • WordPress.org

Tokio Hotel Buzz

  • If I Die Tomorrow już dostępne do pobrania!
  • News mix!
  • Powrót do przeszłości
  • Wyniki konkursu rocznicowego!
  • Wesołych Świąt Wielkanocnych!

Kategorie

  • BILD
  • BRAVO
  • DVD
  • INNE
  • News
  • Piosenki DE/PL
  • Piosenki EN
  • Piosenki EN/PL
  • Piosenki [wersja niemiecka]
  • POPCORN
  • Prasa 2005
  • Prasa 2006
  • Prasa 2007
  • Prasa 2008
  • Prasa 2009
  • Prasa 2010
  • Prasa 2011
  • Programy TV
  • Top Of The Pops
  • Wywiady
  • Yam!

Szukaj

Nasze Strony


online

Reklama

VIVA Live 22.11.2007

22.03.2009 | Posted in : Programy TV by FC Team

Klaus: Zaprosiliśmy dzisiaj gości, którzy usiądą na tej oto kanapie. Oczywiście nie są to byle, jacy goście, nie tacy kiepscy. Pierwsze gwiazdy, które po raz pierwszy usiądą na nowej kanapie. Już dawno ich u nas nie było, ostatnio gościliśmy ich w lutym w programie VIVA Live, od paru dni znów są w Niemczech i nie omieszkali nas odwiedzić – Tokio Hotel!

Są pierwsi…Wchodźcie śmiało! Nie mogliśmy się Was doczekać! Zajmijcie miejsca i rozgośćcie się!

Tom: Wróciliśmy!

Georg: Nie mogłeś się nas doczekać?

Klaus: Zazwyczaj jest tak, że mówię ” a teraz Tokio Hotel” i wchodzicie, no ale nie ważne.

Tom: Zawsze musimy coś schrzanić.

Klaus: Mam nadzieję, że teraz będziecie bywać u nas częściej. Mamy dla Was pytanie dnia, które nam podsunięto. Jest ono kierowane do ciebie, nie zadawałbym go, ale tyczy się ono tego, że nie wierzysz w prawdziwą miłość.

Tom: Że, co?

Klaus: Powiedziałeś tak podczas wywiadu dla MAX Magazin i Times. Dlatego pytanie dnia brzmi: „Jakbyś przekonał/przekonała Toma do prawdziwej miłości?”. Może ludzie coś wymyślą. Odpowiemy na to pytanie w czasie programu. Super, że jesteście!

Bill, Tom, Gustav: My również się cieszymy!

Klaus: Jak mówiłem ostatnio byliście u nas w lutym. Tęskniliście za mną?

Bill: O tak, strasznie!

Tom: Ej coś tutaj ciasno, macie nową kanapę!

Bill: świetny kolor!

Tom: Posuń się trochę!

Klaus: No tak, ale wiecie jak gościmy po trzy razy Derleft Di Soes, wtedy jest trochę spocona.

Tom: Cóż różnicy w zapachu nie mogę stwierdzić, bo Georg siedzi koło mnie, ale pomijając ten fakt, to naprawdę jest ładna.

Klaus: No jest super, też jesteśmy dumni z tego, że jesteście pierwszymi gośćmi, którzy na niej siedzą. Cóż, z perspektywy miesięcy nie było to tak dawno temu, ale niesamowicie dużo wydarzyło się w ostatnim czasie, jesteście w stanie opowiedzieć o tym w trzech zdaniach, co działo się od lutego? Od kiedy byliście u nas po raz ostatni…

Bill: Zagraliśmy europejską trasę koncertową, właściwie to dwie, grając dodatkowe koncerty, dlatego można powiedzieć, że były dwie trasy. Byliśmy na gali MTV EMA…

Tom: Wszędzie!

Bill:…w drodze w wielu krajach, a i jeszcze nowy album, coś jeszcze…

Tom: Wydaliśmy anglojęzyczny album no i drugi niemiecki oczywiście.

Klaus: Dobra, wesprzyjmy się nieco…nie, nie wy, nie macie, na czym się oprzeć…tak na wejście, obejrzymy sobie wasz występ, podczas waszej ostatniej wizyty, kiedy gościliście na naszej scenie w programie VIVA Live. Potem porozmawiamy o tych doświadczeniach, które przez ten czas zdołaliście zdobyć. UEDW teraz na VIVIE Live!

Klaus: Tak, jesteśmy z powrotem, a wraz ze mną Tokio Hotel. To prawdziwa rzadkość w dzisiejszych czasach. Już wcześniej wspomnieliście o tym….rozdanie MTV EMA, które w tym roku odbyło się w Monachium. Byliście tam po raz pierwszy i od razu sukces. Byliście nominowani w kategorii Interact z takimi sławami jak Depeche Mode, 30 Seconds To Mars i innymi znanymi zespołami. Jak wielkie mieliście nadzieje na to, że wygracie?

Tom: Straszne. Nie, ale jak powiedziałeś wcześniej, tak naprawdę nie mieliśmy żadnych szans, trzeba przyznać. Depeche Mode i tak dalej, mamy to szczęście być naprawdę popularni w Europie. Ale jednocześni te zespoły, które już są znani na całym świecie, również jeśli chodzi o głosy.

Bill: I to przez wiele lat.

Tom: Tak przez wiele lat, dlatego myśleliśmy, że jej nie zdobędziemy. Naprawdę byliśmy zaskoczeni. Można to spostrzec również w wypowiedzi, Billa która była uhm…

Bill: Co?

Tom: Nieważne….byliśmy naprawdę zaskoczenie, definitywnie.

Klaus: OK., zanim przejdziemy do komentowania wypowiedzi Billa, zobaczmy ją raz jeszcze. Wygraliście nagrodę!

Klaus: Można powiedzieć, że ogromny krok w waszej karierze. Tak przy okazji, ten gość w tle ze szklącymi się oczami to ja!

Tom: Wierze w każde twoje słowo.

Klaus: Tak, no i oczywiście pozostali również. Mówiłeś coś o jego przemowie….Nie jest wam trudno mówić ciągle po angielsku, od kiedy staliście się popularni w Europie?

Tom: W sumie to nie było, aż tak źle.

Bill: W przeciwieństwie do reszty, którzy nie odezwali się słowem tego wieczoru. Ale, tak naprawdę nie wiem…w sumie można było wyjść na scenę i powiedzieć „O super! Niesamowicie!” itp. Jednak ja chciałem powiedzieć coś konkretnego, co oczywiście nie było łatwe, tym bardziej po angielsku i to jeszcze w takich nerwach. Cały dzień się denerwowałem. Również na czerwonym dywanie, gdzie było tyle zagranicznych mediów, wszyscy mówiący po angielsku. Nie jest wcale tak łatwo, kiedy nie jest to twój ojczysty język. Jeszcze jak jest się zdenerwowanym, ale jednocześnie tak szczęśliwym, jednak zdołałem powiedzieć parę słów.

Tom: Teraz jak tak myślę, to nie było tak źle.

Klaus: Jakkolwiek byś o tym nie myślał…we Francji nie mówią tak dobrze po angielsku, więc to nie ma znaczenia.

Bill: Zawsze trzeba rozpoczynać od podziękowań, które mówi wokalista, co według mnie jest niesprawiedliwe. Ale pewnie pozostali nawet nie byliby w stanie powiedzieć choćby słowa.

Georg: Możesz zrobić sam, chociaż to!

Bill: Na drugi raz powiem tylko „niesamowite”!

Tom:….albo „ponadprzeciętny”!

Klaus: Jeszcze wspaniały, świetny, możecie zawsze zaczerpnąć jeszcze parę słów od Avril Lavigne.

Tokio Hotel: Tak, dokładnie!

Klaus: Ale to jest dobry temat. Widziałem was ostatnio w TV Total…było nieco o tym, ale zauważyliśmy, że podczas wywiadów dzielicie się tak jakby na dwie części. Robicie to specjalnie, czy tak po prostu.

Georg: Zawsze tak było. Kiedy wcześniej udzielaliśmy wywiadu do wiadomości Magdeburga, mówili Bill i Tom.

Tom: To, co powiem Georg jest charakterystyczne, dlatego lepiej jest, kiedy nie mówi nic. Przez rok zdążył zdać sobie z tego sprawę.

Klaus: Tak, ale jak to jest, kiedy ciągle słyszysz to samo. Nie chcesz wyrazić swojej opinii?

Georg: Przez cały dzień tak jest.

Bill: Ale musimy sobie wyobrazić, że mają wtedy dzień wolny. Gustav od czasu do czasu zasypia. Ciągle musimy go budzić.

Georg: Potrafi to robić z otwartymi oczami.

Klaus: U was też pojawia się ten problem, że jesteście ciągle zmęczeni i kiedy musicie mimo to dać z siebie 100% podczas koncertu albo innej okazji. Miewacie takie uczucie totalnego wyczerpania po koncercie?

Bill: Totalnie, kiedy schodzimy za kulisy po koncercie czy coś, padamy na fotele i nie ruszamy się. Zazwyczaj tak jest. A w autokarze nie zabiera nam to nawet 2 sekund.

Tom: Ludzie myślą, że za kulisami po koncercie zaczyna się cała zabawa i impreza do białego rana. Wcale nie, na pewno nie dla mnie…podczas trasy jesteśmy strasznie nudnym zespołem. Gramy tylko koncerty, po których nic się nie dzieje.

Klaus: Chyba wszystkie zespoły rockowe mają to do siebie. Chyba więcej się dzieje wśród muzyków folkowych.

Bill&Tom: Tak, to prawda!

Tom: A potem zaczyna się cała akcja z narkotykami, jak sądzę.

Klaus: Tak, ja też. Niech to będzie Nordhäuser Doppelkorn, była ostatnio taka akcja z udziałem Dietera Thomasa Hecka. Dobra, ale rzućmy może teraz okiem na nie nudną część rockowego życia. Występ z EMA, Monsoon, wszyscy znamy angielską wersję. Zobaczcie!

Klaus: Tak było podczas EMA 2007 w Monachium. Czyj to był pomysł z tą wodą?

Bill&Tom: Mój!

Bill: Dobra, nie, ale zawsze chciałem żeby padało podczas tej piosenki i długo nad tym myśleliśmy, aż w końcu stwierdziliśmy „ok., będzie cała międzynarodowa śmietanka towarzyska, musimy jakoś zwrócić ich uwagę”.

Tom: Dobra teraz, kitu możemy to zedytować i wyciąć….to był mój pomysł, bez jaj tak było…

Bill: Tak, cokolwiek; powiedziałem wtedy że zrobimy to, chociaż będzie ciężko. Podczas prób wychodziło naprawdę strasznie, ale mimo to jakoś…

Tom: Była lodowata, naprawdę. Temperatura to spadła chyba do minus 45 stopni.

Bill: Nie, ale podczas prób było naprawdę dziwnie, włączyli to w połowie piosenki. Na osobę przypadało chyba 250 litrów wody.

Tom: Dokładnie.

Georg: Jakoś wtedy to spadło.

Bill: W czasie 50 sekund…mimo to było zabawnie.

Klaus: Chyba trochę się bali, przecież na podłodze było tyle monitorów i jeszcze w powietrzu jeszcze jakieś iskry…

Bill: Na początku było to dość trudne do zrealizowania, bo cała scena była z LED i nie wiedzieli jak rozwiązać problem z tą wodą. W końcu staliśmy w takich pudełkach, które miały ogromne dziury pod nami…no i tak.

Klaus: OK., to było naprawdę imponujące. To był też moment, kiedy dosłownie wyskoczyłem z krzesła. Naprawdę. Naprawdę stałem. Owacje na stojąco. Tak jak mówiliście było tam wiele zagranicznych i krajowych gwiazd, co poczuliście, gdy usłyszeliście wypowiedź Nelly Furtado „tak, lubię ich, są dobrzy”?

Bill: Ey, tak…rozmawiałem z Nelly Furtado na aftershow party i to naprawdę dziwne uczucie, stać obok takich osobistości. To ciągle dla nas dziwne uczucie. Nawet, jeśli każdego dnia siedzimy na różnych imprezach i poznajemy ciągle nowych ludzi. Ale kiedy Nelly Furtado…

Tom: Ciebie na przykład!

Bill: Ciebie na przykład, ale kiedy Nelly Furtado stoi naprzeciw ciebie i gratuluje ci występu, szaleństwo. Byliśmy niesamowicie szczęśliwi! To była dla nas wielka noc!

Klaus: Co by było gdyby inni niemieccy artyści, którzy nie robią takiej muzyki jak wy, jak na przykład Sido, Bushido…co jeśli, powiedzieliby „są fajni, moglibyśmy współpracować”. Wzięlibyście to na poważne? No na przykład Bushido, nie można przeprowadzić z nim wywiadu, żeby nie wspomniał o Tokio Hotel. To niemożliwe.

Bill: Tak, więc…nie wiem. Myśleliśmy o czymś takim, ale o współpracy tak żeby to do siebie pasowało, potem…nie, no musi to do siebie pasować, musi być wiadomo gdzie chcesz iść, co chcesz zrobić, ogólnie, jaki rodzaj to rodzaj piosenki ma być i tak dalej….

Tom: Mimo to w przyszłości…nie chce odnosić się do jednego artysty…mimo to w przyszłości można liczyć na to, że nawiążemy z kimś współpracę.

Klaus: Nie wykluczylibyście Bushido?

Bill: Nie, nie jest wykluczony.

Klaus: Tak oczywiście rozumie. Po otrzymaniu takiej nagrody i takim występie, czujecie jakąś zmianę, miało to jakiś wpływ na waszą karierę? Czy kolejne drzwi się dla was otworzyły, albo może to nie ma znaczenia, patrząc na to gdzie już jesteście? Taka nagroda nie robi na was wrażenia?

Bill: Myślę, że to była doskonała okazja, aby zaprezentować się innym ludziom. Szczególnie podczas rozdania nagród MTV. Było tyle dziennikarzy, zagranicznej prasy. Wielu z nich pewnie zastanawiało się nad tym, „kim są ci dziwni ludzie, którzy tam tak skaczą? Nigdy ich nie widziałem”. Ale to naprawdę dobrze, bo to doskonała okazja na to żeby pokazać się ludziom z innych krajów. Szczególnie, dlatego, że ludzie mówili o nas, to było fajne.

Klaus: Jesteście przyzwyczajeni do tego, kiedy ludzie mówią, „co to za dziwni ludzie?”, tym samym nie robi to na was wrażenia, ponieważ wiele razy zdarzało się, że ludzie tak na was reagowali.

Tom: Jeszcze się tak nie zdarzyło, nie?

Bill: Nie, nie….bardzo rzadko.

Georg: Ty to powiedziałeś!

Klaus: Mogłem to powiedzieć tylko raz.

Tom: Jestem w stanie to zrozumieć…z Georgiem w zespole…

Klaus: Mogło i tak być…

Georg: Ja to jestem raczej gorącym ptaszkiem…

Tom: Dokładnie „co to za gorący ptaszek? Uwielbiam to rozmieniać na drobne”.

Bill: Georg, on przecież marznie bez końca.

Tom: Tak, właśnie to chciałem powiedzieć!

Klaus: Witajcie z powrotem w programie VIVA Live. Dzisiaj siedzę sobie tutaj z Tokio Hotel. Tak, nie było was dość długo, dlatego macie teraz wiele nowych terminów, a dzisiaj wieczorem odbędzie się coś specjalnego; przynieśliście na to parę biletów. Zaraz powiem, co to jest. Gdzie to jest? Tutaj w Berlinie?

Tokio Hotel: W Berlinie!

Klaus: Żeby było łatwiej, rozdam je wśród publiczności. Co o tym myślicie?

Tokio Hotel: Tak!

Klaus: Dobra, to idę!

Bill: Ale nie wiem czy wszyscy będą chcieli…chyba nikt nie chce iść.

Klaus: Nie mam…

Tom: Wszyscy już mają plany na wieczór.

Klaus: Mam tylko pięć, w sumie powinniście się znać…

Tom: Robisz sobie wrogów.

Klaus: Jedno dla ciebie, dla ciebie…

Klaus: O kurcze! Zawsze zapominam tam pójść, sorry. Myśleliście, że będziecie mieć dobre miejsca, kiedy zdaliście sobie sprawę, że jednak nie.

Klaus: Następnym razem każdy z was dostanie bilety. Powiem wam w skrócie, co to jest: to show.

Tom: Dokładnie!

Klaus: Dobre brzmienie jest tutaj, tak na marginesie. Show nazywa się „Unsere Besten” w ZDF. Nawiązując do naszej teorii, to tak folkowa muzyka, związana z tą akcją, to tak naprawdę to punk rock!

Bill: W takim razie na pewno!

Tom: A aftershow party będzie jednym z nich!

Klaus: W ZDF wraz z J.B. Kernerem, gdzie gośćmi będą między innymi Peter Mafii, Howard Carpendale.

Bill: Tak!

Tom: Dokładnie!

Klaus: Jak to jest będąc tak popularny, bierzecie udział w jakimś programie, gdzie jest ogromna różnica wieku. Czy już wiecie, że najpierw mówi PM, potem my, a po nas HC.

Bill: Na nasze szczęście wszędzie towarzyszą nam nasi fani. Nie ważne gdzie jesteśmy oni zawsze są z nami.

Tom: Teraz jeszcze 5 więcej.

Klaus: Ale za to 30 mniej.

Tom: Nienawidzą ciebie, a nie nas…

Georg: Mam taką nadzieję.

Tom: Ja też.

Bill&Tom: Nie, ale….

Bill: Nie szufladkowałbym tego, takie show może być naprawdę interesujące. Dobrze, w tym samym programie znajdzie się paru znawców muzyki.

Klaus: Dobra. Zmieńmy temat. Niedawno skończyliście 18 lat.

Tom: Tak, to prawda.

Klaus: Możecie robić teraz dość wiele. Za minutę porozmawiamy o tym, co możecie robić jako dorośli i tak dalej. Jednak przed tym, obejrzyjmy wasz najnowszy klip. Radzi sobie całkiem nieźle na listach, ale nie chce przed wcześnie niczego zdradzać, mogę zdradzić tylko tyle, że jest naprawdę popularny.

Klaus: Tokio Hotel „An deiner Seite”. Witam ponownie. Czuję się trochę nieswojo bo one siedzą za mną, a jeśli któraś z nich zajdzie mnie od tyłu, nie zobaczę jej. Może tak…dwie najbardziej agresywne dostaną to. Kalendarz Adwentowy Tokio Hotel. Nie, nie wy możecie o tym zapomnieć!

Fanka 1: Proszę dla mojej koleżanki, która nie mogła ze mną przyjść.

Fanka 2: Weźmiesz to dla siebie!

Fanka 3: Możesz sobie to kupić w Realu za 3 Euro…

Klaus: Dzięki temu, dostajesz następny…

Tom: Przy okazji nie zdzierajcie folijki!

Klaus: Dla tych dziewczyn za mną, żeby były cicho. Dzięki! Mówiąc o agresji…jesteście czwórką panów, którym czasami puszczają nerwy…jak sobie z tym radzicie?

Bill: Nie kłócimy się za często, ale jeśli już to naprawdę. Zdarza się.

Tom: Najczęściej pomiędzy mną i Billem, ale też rzadko. Ale kiedy staje się zbyt arogancki wtedy mogę mu przywalić. Jednak jak mówię zdarza się to rzadko, gdyż w podobieństwie do Georga, pracuje nad tym bardzo dobrze. Ale jeśli już się kłócimy to naprawdę!

Klaus: Możemy się temu bliżej przyglądnąć. Wkrótce ukaże się DVD Tokio Hotel Live in Europe, które zawiera również parę prywatnych nagrań, ukazujące was w jakiś akcjach, proszę bardzo!

Bill: Wydaje mi się, że powoli zbliżamy się do punktu, kiedy zaczynamy się kłócić, a nerwy nam puszczają.

Tom: Ale ludzie, czy nie możecie być, choć trochę ciszej, próbuje rozmawiać przez telefon! Dzięki!

Georg: To idź gdzie indziej!

Bill: Czasami zaczynamy ze sobą walczyć.

Bill: To powiedz mu, żeby je łaskawie przyniósł.

Tom: Nie będę się zajmował twoimi zdjęciami, ty to obiecałeś!

Bill: Tak, dla zespołu, powiedziałem tak w imieniu zespołu.

Tom: Jako zespół kłócimy się bardzo rzadko.

Bill: Co ty myślisz, że teraz to będę robić sam czy jak?

Tom: Tak, Bill, dlaczego niby miałbym iść teraz za ciebie po te zdjęcia? Zwariowałeś?

Bill: Nie lubię takiej napiętej atmosfery. Zawsze chce utrzymywać z ludźmi dobre relacje i dobrze się z nimi bawić.

Tom: Bardzo często dyskutujemy i wtedy to tak na poważnie!

Bill: Dlaczego za mnie? Ty głupia świnio!

Tom: O tak!

Bill: To nie dla mnie!

Tom: Ty się zgodziłeś. Powiedziałeś tak. Jest jeszcze 5 minut do występu.

Bill: Zwariowałeś czy co? Jeśli mówię w jakimś wywiadzie teraz tak, to mówię to za siebie czy jak?

Tom: Myślę, że to dobry przykład, możecie zobaczyć jak często jestem źle traktowany. Po wyłączeniu kamer jestem gościem siedzącym w koncie, który czuje się odrzucony.

Klaus: Zdajesz sobie sprawę, że kiedy tylko on się zobaczycie, agresja znowu wróci.

Tom: Tak, zawsze wraca.

Bill: To naprawdę zwariowane, kiedy obserwuje się to tak z boku, o jakie głupoty się kłócimy.

Tom: Tak naprawdę chodziło o to, kto z nas ma pójść po zdjęcia.

Bill: Pójść po zdjęcia, nie mieliśmy gdzieś jakieś zdjęcia zanieść. Mieliśmy to zrobić, ale nikomu się nie chciało. Ale tak się czasem dzieje, kiedy przebywa się ze sobą dużo czasu. Wszędzie jesteśmy razem, w pokojach i w autokarze. Tak to się właśnie kończy.

Klaus: Czyli w sumie chodzi o takie głupoty, z których mogą rodzić się poważne konflikty. Jeszcze krótko teraz, skończyliście niedawno 18 lat. Co wam brakuje, prawa jazdy?

Bill: Tak, koniecznie chcemy jeździć samochodem. Dla nas jest to taki kawałek wolności, móc wsiąść do samochodu i odjechać, tym bardziej, dlatego, że nie możemy tak normalnie wyjść na ulicę.

Tom: Myślę, że to fajna sprawa i już się nie mogę doczekać i w sumie wszystko już wcześniej zrobiliśmy. Musimy jeszcze, co nieco powtórzyć, ale kurs skoczyliśmy jeszcze przed naszymi urodzinami. O jeszcze odwiedzać kasyna…

Klaus: Możecie wypożyczać pornosy…

Tom: To też, ale Georg ma dość dobrą kolekcję na swoim komputerze.

Georg: Tom przychodzi do mnie każdego wieczoru i pyta „masz już ten nowy”?

Tom: „czy masz ten nowy z tym gościem, który jest podobny do mnie”

Klaus: Tak, no dobra. Jazda samochodem wymaga trochę miejsca, nie?

Bill: Tak, albo wygładzę je, otworzę dach!

Do otwierania dachu polecam kabriolet! Obejrzyjmy teraz „Schrei” z DVD Live In Europe!

Klaus: „Schrei” z DVD Live In Europe! Ten mały fragment pochodzi z nowego DVD, kto nagrywał może sobie powtórzyć. Ale cały koncert, będziecie mogli kupić, już 30 listopada Zimmer 483 Live Koncert DVD i nazywa się „Live In Europe”. Mamy też nowy singiel, który do kupienia jest od tygodnia…

Tom: Dokładnie!

Klaus:…też możecie go sobie kupić. Mamy tutaj jeszcze coś innego. Widzicie tę gitarę? To dość wyjątkowa gitara, którą zaraz podpiszecie. Mamy dwie takie, obie będą podpisane, i jedną z nich dodamy do naszego kalendarzyka adwentowego, a tę drugą będziecie mogli wygrać w konkursie na www.viva.tv razem z kurtą, którą wam zaraz pokażę. Możecie zacząć ją podpisywać?

Bill: Jasne!

Klaus: Pokażę jeszcze na chwilę, tę kurtkę.

Tom: Jest naprawdę fajna, naprawdę.

Georg: Jest wdechowa.

Klaus: Bardzo ładna kurteczka, nie ma tam jeszcze Tokio Hotel, możecie się podpisać.

Tom: Nie, no czekaj tutaj się podpiszę.

Bill: Już ją podpisaliśmy, tutaj z tyłu na plecach. Bardzo ładnie to wygląda, a tak w ogóle to te kurtki, z kręcenia klipu.

Tom: Dzięki nim było nam cieplutko. Georg się cały do niej wypocił.

Georg: Ekstra!

Klaus: A myślałem, że to możliwe tylko z kanapą, a jednak nie.

Bill: Georg, też jedną miał, ale nie mam pojęcia, która to była.

Tom: Ja bym ją od razu chciał!

Georg: Lepiej się dobrze zastanów.

Klaus: Nigdy na nim nie oszczędzacie…

Tom: Miałem postanowienie, żeby, chociaż podczas jednego wywiadu nie robić sobie jaj z Georga.

Georg: Chciałabym to zobaczyć.

Tom: I chodzi o to…..wyrzućmy to wreszcie z siebie, bo ktoś to jeszcze odkryje!

Georg: Publicznie i to na VIVIE?

Klaus: Wytniemy to, zrobicie jakąś listę i potem to powtórzymy. Zapowiada się jeszcze jeden, ostatni koncert w Niemczech. O to akurat wtedy, gdy na VIVIE będziemy mieć wielki dzień z Britney Spears. 4 grudnia, w którym mieście?

Bill&Tom: Ale co?!

Klaus: Koncert!

Klaus: Jaki koncert?!

Tom: Britney?

Klaus: Wasz koncert! Zalałyście się czy jak?!

Fanka: Już był 4 listopada!

Bill: Czyżbyś miał na myśli nasz ostatni koncert w Essen…

Klaus: Tak!

Bill:…który już był?

Klaus: Napisali mi tutaj, że 4 grudnia, no cóż, dobra nie ważne, ale za to, odbędzie się wielki dzień Britney! A już się cieszyłem…

Bill: Bywa…

Klaus: No i nici z tego…Zróbmy sobie krótka przerwę, a potem pogadamy o tym, gdzie zagracie kolejne koncerty, żeby było się, na co przygotować.

Bill: Tak!

Klaus: Witam serdecznie w VIVIE Live, ze mną Tokio Hotel! Pogadajmy o jeszcze jednym, a dokładnie…słyszałem, że udajecie się na urlop?

Bill: Tak, mamy wolne! Musze przyznać, że strasznie się cieszę. Będziemy mieć cztery tygodnie wolnego, gdzieś polecimy…

Tom: Nie już, ale wkrótce…

Bill: No tak wkrótce….Jeszcze przez dwa tygodnie będziemy w trasie, a potem cztery tygodnie leniuchowania. Polecimy gdzieś na dwa tygodnie, żeby sobie wypocząć i wrócić ślicznie opaleni.

Klaus: Każdy na innym kontynencie, czy jak?

Tom: Nie do końca.

Georg: Jak już to na innych wyspach.

Tom: Ale na pewno bardzo daleko od siebie.

Klaus: Żebyście się w tym czasie nie widzieli.

Tom: I czuli, tak jak to w przypadku Georga.

Georg: Ale przy dobrym wietrze…

Tom: No jak lepiej zawieje to będzie nieciekawie! Nie, no tak na poważnie to nie musimy być tak daleko od siebie, bardzo lubię Georga…serio, to mój partner do opijania…świetnie się razem dogadujemy.

Georg: Taaa…

Klaus: Macie już jakieś plany na sylwestra, jak macie zamiar świętować?

Bill: W sylwestra będziemy leżeć pod palmami, popijając koktajl i rozkoszować się tym. święta na pewno spędzimy w domu.

Tom: Nie to obowiązkowo, nie popieram wyjeżdżania w święta.

Bill: święta tradycyjnie spędzimy w domu.

Klaus: śpiewacie w domu kolędy?

Bill: Nie!

Klaus: Ja muszę zawsze śpiewać.

Bill: Nie śpiewamy w domu, nie? Dlatego nie jesteśmy tak muzykalni.

Klaus: Właśnie, moja babcia też nie umie śpiewać, ale mimo to…pozdrawiam; w ogóle to moja babcia przychodzi czasem do VIVY i nawet wie jak jest różnica między Paffem Diddy a P.Diddy!

Bill: Serio?

Klaus: Tak, później wszystkich poprawia. Zaraz idę do mojej babci. Dobra „1000 Meere” Tokio Hotel!

Klaus: „1000 Meere” – to byli właśnie Tokio Hotel! I są jeszcze z nami….Gustav, tak mało powiedziałeś podczas programu, że dajcie ci teraz głos, więc jeśli masz coś do dodania to teraz albo nigdy!

Gustav: Nieeee…

Klaus: Dobra, ale jakby ci coś do głowy wpadło zawsze możesz napisać do nas maila viva@viva.tv! Jeszcze krótko, co będzie jutro, a więc premiera nowego klipu Monrose, musicie to obejrzeć, a oprócz tego będziemy mieć specjalnego gościa z Ameryki – Glucan! Nasza koleżanka, bardzo cieszymy się z tego powodu! Dobra udajecie się teraz na zasłużony urlop, ale czy są już jakieś plany na rok 2008?

Bill: Na pewno wyruszymy znowu w trasę i będziemy grać, na pewno zagramy w Niemczech!

Klaus: Bardzo się cieszę, że mogłem was dzisiaj gościć i udanego urlopu!

Tokio Hotel: Dzięki!

Translation & Pics

by Elli :)

Post to Twitter Tweet This

Reklama: Skracacz linków || Filmy
design:imarunation