Stern TV Reportage – „Od szkolnej ławki do popowego nieba”. Tokio Hotel blisko jak nigdy!, RTL 12.04.2006
Są młodzi…są cool…
Tom: To naprawdę niesamowite…lepiej chyba być nie może…
…Są gwiazdami… Tokio Hotel , czwórka chłopaków z Magdeburga, zaledwie od roku pogromcy wszystkich list przebojów…Po raz pierwszy reporterom Stern TV udało się być tak blisko chłopaków jak nigdy!
Bill: Jeśli nikt mnie nie obudzi to śpię nawet do 16-17 w południe.
Od najmłodszej trasy koncertowej do punktu kulminacyjnego w ich karierze – Rozdania nagród Echo w Berlinie.
Od szkolnej ławki do popowego nieba. Tokio Hotel blisko jak nigdy. Teraz w Stern TV Reportage!
Bremen, początek lutego, Tokio Hotel są w drodze do hali koncertowej. Dla Toma, Gustava, Georga i Billa, oznacza to jeszcze 5 godzin do rozpoczęcia koncertu. Stern TV Reportage towarzyszyli chłopakom przez ostatnie sześć tygodni.
Tom: Mmm super…
Bill: Co to jest? Gumy…?
Tom: Nio…
Bill: To, co teraz robimy jakąś próbę dźwięku…?
Ochroniarz: Możemy teraz iść zobaczyć, co się dzieje na hali, jednak próby nie możemy na razie przeprowadzić, bo jeszcze nie wszystko jest przygotowane…
Jak zwykle, cała czwórka nie może się doczekać zobaczenia hali. To, że ci tak młodzi muzycy są w stanie wypełnić tak ogromne hale, można zaliczyć do małego cudu muzycznego. Ich pierwszy singiel ukazał się zaledwie trzy kwartały temu. A dzisiaj czeka na nich 12 tys. fanów, jak dotąd jest to rekord obecnej trasy koncertowej.
Tom: Musimy się trochę zaznajomić ze sceną.
Moderator: I jak ci się podoba?
Tom: Niewątpliwie, jest ona dużo większa niż pozostałe hale, więc dzisiaj zapowiada się naprawdę niezła zabawa…Już nie mogę się doczekać
Cała ekipa jest już prawie gotowa z rozłożeniem całej sceny. Jednak lider zespołu nie jest jeszcze zbyt zadowolony.
Bill: Jedyną rzeczą, która mi tutaj przeszkadza są te schody i ten podest, nie można by jakoś zmienić tego układu? Było by świetnie, gdyby to nie był żaden problem.
Mężczyzna: Postaramy się to zrobić…
Tom: Jesteście pewni, że ludzie będą coś widzieć, tam z góry…?
Bill: To strasznie wysoko…
Tom: Tam też ktoś siedzi (wskazuje na miejsca umieszczone daleko w głębi)
Mężczyzna: Tak, hala została wykupiona w całości
Georg: W całości?
Mężczyzna: Tak…
Koncert jest wykupiony w całości. Chłopaki są ciekawi, czy ich fani będą w stanie wszystko zobaczyć z tej wysokości. Bill i Georg na próbę siadają w najwyższych, ostatnich rzędach.
Moderator: To są dobre miejsca według was?
Tom: Według mnie to naprawdę niezłe miejsca…
Bill: Miejsca są niezłe, możesz z nich zobaczyć dosłownie wszystko. Ej, ale tutaj jest wysoko…dopiero jak staniesz to, to odczuwasz….
Tom: Z pewnością nie powinny tutaj siadać osoby, które mają lęk wysokości. Ja sam mam lęk wysokości i zaczynam już powoli wpadać w panikę. Ogólnie cała hala jest świetna, bo można tutaj pomieścić bardzo dużo osób w jednym miejscu.
Rzucenie okiem na to, co się dzieje przed halą. Ci, co stoją już przy barierkach, na koncercie będą stali bardzo blisko sceny. Najwierniejsi fani czekają już od dwunastu godzin.
Ochroniarz: Większość stoi przy sektorze „S”.
Bill: Zaraz nas wszyscy zobaczą…
Jeszcze dobre dwie godziny, wszyscy fani muszą czekać na rozpoczęcie koncertu. W tej chwili w hali odbywa się sprawdzenie nagłośnienia.
Tokio Hotel tworzą:
Gustav Schäfer – perkusja, siedemnaście lat, dziewiętnastoletni Georg Listing na basie, gitarzysta Tom i
Bill Kaulitz oboje szesnaście, wokal. Wszyscy biorą całą próbę bardzo poważnie, jednak jeszcze nie wszystko brzmi perfekcyjnie.
Mężczyzna 2: Weź ten mikrofon, przytrzymaj nieco dalej od ust, o tak,…bo inaczej brzmi to jak kaczka, o tak…
Bill: Ok…
W międzyczasie Tokio Hotel sprzedali już ponad 1 mln egzemplarzy swojej płyty. Jednak jeszcze długo cała czwórka nie będzie się czuła jak ryba w wodzie.
Tom: Mamy za sobą już jedną trasę, i myśleliśmy, że ok. druga na pewno nie będzie takim sukcesem…Dla nas nie liczyło się to, nie jest dla nas ważne czy będzie to mały czy duży koncert, będzie na nim 2 tys., 15 tys. czy nawet 70 tys. ludzi, mimo tego zawsze cieszymy się na myśl o każdym koncercie…
Bill: Nie wiem jak to jest u innych artystów, ale my jesteśmy naprawdę zdenerwowani…
Terminy, prasa, jedno goni drugie…praktycznie przed każdym koncertem zespół udziela wywiadów i pozuje do sesji zdjęciowych. Dzisiaj dla BRAVO…
Fotograf: Ściśnijcie się i bardziej na ukos…
Bill: Do mikrofonu czy do ciebie…
Fotograf: Do mnie…
Na wywiad czeka również Radio Bremen…
Dziennikarz: Jesteście pierwszym zespołem, o którym BRAVO wydało specjalny zeszyt. Jak się z tym czujecie, czy zachowaliście jeden dla siebie?
Bill: Tak, potem, gdy będziemy już starzy i brzydcy będziemy mogli pokazać naszym rodzinom czy też dzieciom jak to kiedyś było i jak wyglądaliśmy…
Jednak najlepszą rozrywką na odreagowanie przed koncertem jest gra w „piłkarzyki”.
Tom: Tak, to ja jestem mistrzem goli!
Moderator: No to, kto wygrywa?
Tom: Ja…
Bill: To dla niego takie typowe…
No i nadszedł ten czas. Zespół jest w drodze na scenę…Ostatnie sekundy przed koncertem…
…U Tokio Hotel zawsze coś się dzieje, ale nie zawsze. W balladzie „Rette mich”, wokalista opowiada o problemach sercowych. Praktycznie zawsze wszystkie piosenki poruszają problemy i sprawy związane ze światem nastolatków…
Bill: To, że mamy tyle młodych fanów, możemy m.in. zawdzięczać naszym tekstom. Dzięki nim mogą się z nami utożsamiać, ponieważ mówimy o tych sprawach, o których oni sami myślą. To nieprawda, że mając zaledwie 16 lat nie można czegoś czuć…
Tom: Gdy się jest dorosłym ma się problemy w pracy, w domu z rodziną. Jesteśmy młodzi, a tacy młodzi ludzie mają swoje problemy na przykład w szkole, z nauczycielem, przyjaciółmi. Kiedy jest się dorosłym ma się inne problemy, ale również gdy jest się nastolatkiem ma się wiele problemów.
Po zagraniu całego koncertu i trzech bisach, chłopaki schodzą ze sceny…
Zaraz po zakończeniu cały zespół lokuje się w swojej garderobie…
Cisza i spokój po paru godzinach życia na wysokich obrotach na scenie. Nie ma czasu ani siły na dzikie imprezy.
Gustav: Gdy schodzimy ze sceny i siadamy tak na spokojnie, to myślimy co przed paroma minutami wydarzyło się w tej hali, występując przed 12 tys. ludzi.
Moderator: A co teraz macie w planach?
Georg: No za wiele nie mamy nic w planach. Teraz się pakujemy i jedziemy do hotelu, spać. Jutro trzeba wcześnie wstać i od razu jedziemy do Duseldorf, żeby zagrać kolejne show.
Moderator: Słyszycie te piski i okrzyki?
Bill: Nie, tylko takie skrzypienie…
Jednak przed hotelem czekają jeszcze fani. Ochroniarz próbuje nieco uspokoić te okrzyki młodych fanek.
Ochroniarz: Chłopcy rozdadzą autografy, ale bardzo was proszę nie krzyczcie…
Godzinę po zakończeniu koncertu, chłopaki znikają za drzwiami hotelu. Jest godzina 22, i 14 godzinny dzień dobiega końca…
10 rano następnego dnia, śniadanie…
Ochroniarz: Co chcecie do picia…, herbatę?
Bill: Tak, herbatę z mięty…
Tom: Colę i herbatę z mięty…
Każdego dnia nowy luksusowy hotel i pełne luksusu śniadania…do tego chłopaki z Magdeburga, zdążyli już przywyknąć.
Tom: Wziąłem sobie ananasa w jogurcie i bułkę z serem i szynką, czyli coś całkowicie normalnego.
Już od prawie siedmiu tygodni chłopaki z Tokio Hotel są w trasie po Niemczech. Na normalną szkołę nie pozostaje w takim wypadku zbyt wiele czasu, dlatego zrezygnowali, a lekcji udziela im prywatny nauczyciel między kolejnymi występami, ponieważ cała czwórka definitywnie chce zrobić maturę.
Tom: Brakuje jeszcze mojej coli…
Bill: Cola na śniadanie…?
Tom: No, co jestem spragniony, a ty nie? Strasznie mam sucho w gardle…
Moderator: Spaliście normalnie zeszłej nocy czy…
Tom: Nie, jakoś nie mogłem wczoraj zasnąć. Zazwyczaj jestem takim człowiekiem, który potrafi od razu zasnąć, ale dzisiaj nie mogłem zasnąć…
Moderator: Jesteś niewyspany?
Tom: W ostatnim czasie u mnie jest coś takiego, że muszę długo nad czymś myśleć, do czasu, gdy mnie to nie zanurzy…naprawdę…
Bill: Normalnie, jeśli nikt mnie nie obudzi, to mogę spać nawet do 16-17 po południu. Jestem strasznym śpiochem i prawdopodobnie, gdyby nikt mnie budził, prawdopodobnie przespałbym całe swoje życie.
Te fanki, nie widziały zespołu w ogóle, i teraz czekają w mrozie, przed hotelem na swoje gwiazdy.
Moderator: Od, której już tutaj stoicie?
Fanka: Od wczoraj, jakoś tak po koncercie…
Moderator: Spałyście w ogóle?
Fanka: W ogóle nie spałyśmy.
Fanka 2: Dwie godziny, pojechałyśmy do domu, wzięłyśmy prysznic i przyjechałyśmy tutaj…
Moderator: A po co tutaj stoicie?
Wszystkie: Dla Toma…Billa…żeby ich zobaczyć…
Moderator: A skąd pewność, że ich zobaczycie…?
Fanka: Wiemy, mamy takie przeczucie…
Czekanie opłacało się…Autograf, zdjęcie to jest najlepsza nagroda, dla najwierniejszych fanów Tokio Hotel.
Moderator: Jak ważny jest dla was kontakt z fanami?
Tom: Bardzo…To swego rodzaju poświęcenie stać i czekać w takim zimnie…są ważni…idę zobaczyć jeszcze tam…
300 km dalej przed Halą Philipsa w Duseldorfie…Jeszcze 9 godzin zanim rozpocznie się kolejny koncert Tokio Hotel. Mimo zimna, nagłośnienie fanów nie maleje.
Moderator: Który z nich jest najsłodszy…?
Fanki: Gustav…Bill…….Tom……….
Moderator: A co to za bransoletka, którą noszą niektórzy z was, możecie to pokazać? I co to oznacza?
Fanki: Pierwszy rząd!
Moderator: Kto z was powinien w tym momencie być w szkole?
Wszyscy: JA!!!!
Moderator: Plotki głoszą, że wśród fanów Tokio Hotel są tylko dziewczyny! Nie zgadzasz się z tym?
Fan: Nie absolutnie, ja jestem tego żywym dowodem…
Fanka: Przyznaj się lepiej, że jesteś pedałem…
Fan: Ta, jasne…jestem pedałem…wszyscy tak twierdzą….
Również zespół jest teraz w drodze do Duseldorfu…Czas, który spędzają w samochodzie, to jedne z nielicznych chwil spokoju. Czas, podczas którego można przemyśleć sobie niektóre sprawy związane z wielkim sukcesem, sprzed paru miesięcy….
Tom: Ciężko jest się do tego przyzwyczaić, czy uzmysłowić to sobie, że gramy w wielkich halach, mieszczących po 12 tys. fanów…Ludzi, którzy przychodzą tylko po to by zobaczyć nas…To naprawdę niesamowite uczucie…
Przed dwoma laty, to wszystko było jeszcze marzeniem…Cała czwórka podczas próby dźwięku, przed występem w jednym z klubów w Magdeburgu w 2003 roku….
Do tej pory Tokio Hotel nosiło nazwę Devilish. Tom i jego brat Bill, mają zaledwie 14 lat. Te jednojajowe bliźniaki dorastały na początku w Leipzig, potem w Hanowerze, by na koniec znaleźć się w małej wsi położonej niedaleko Magdeburga.
Bill już wtedy grał małego rockowca, a już w czasach szkolnych obaj byli małymi gwiazdami. W 1995 roku zagrali w telewizyjnym filmie „Szaleje za Tobą!”.
Już wtedy mały Tom, miał niewyparzoną buzię.
Aktorka: To rozkaz!
Aktor: Nie słyszeliście?
Tom: Nie słucham jej.
Aktorka: Teraz do łóżka…obaj!
Tom: W moim łóżku jest nasikane…
Jednak mimo wszystko to muzyka jest ich życiem. Po jakimś czasie spotykają Gustava i Georga i w 2001 roku zakładają wspólnie zespół Devilish.
Georg: Gustav i ja znamy się jeszcze z czasów szkoły muzycznej. I zobaczyliśmy tę dwójkę na jednym z występów i po zakończeniu, odeszliśmy i zapytaliśmy czy nie potrzebują basisty i perkusisty, bo Bill zasuwał coś na pianinie…
Bill: Na keyboardzie…
Georg: Dobra keyboard, no a tak w połączeniu z gitarą nie brzmiało to za rewelacyjnie.
Od tamtej pory występowali w klubach dla młodzieży, polach namiotowych i konkursach talentów.
Jeden z producentów zauważył ich na jednym z występów i postanowił zaprosić ich do swojego studia w Hamburgu.
W czasie weekendów i wolnych dni powstaje tutaj ich pierwsza płyta. Devilish przekształca się w Tokio Hotel.
Bill jeszcze w tym czasie nie przechodził mutacji. W zeszłym roku podczas letnich wakacji, chłopaki nagrali klip do swojego pierwszego singla „Durch den Monsun”.
Sukces przychodzi po jednym dniu, a ich piosenka z miejsca zero od razu wskakuje na pierwsze miejsca list przebojów. Tokio Hotel staje się muzyczną gwiazdą nastolatków. Po tych letnich wakacjach nic nie było już jak wcześniej.
Bill: Normalne chodzenie do szkoły nie było już takie proste. Pośród uczniów naszej szkoły było wielu naszych fanów, a normalny szkolny dzień skupiał się na naszej uwadze. Po szkole miotało się wielu dziennikarzy. Oczywiście ani mi ani Tomowi to nie przeszkadzało. No, ale można sobie wyobrazić dyrektora i innych uczniów w takiej sytuacji. To było coś w rodzaju, tego, że ktoś nie był na tym miejscu, na którym powinien.
Tak, więc chłopaki zostawiają szkołę i wyruszą w podróż, gdzie sukces goni sukces: Comet, Krone, Bambi. Tokio Hotel zgarniają jedną nagrodę za drugą. Album szybko pokrywa się złotem a trasa koncertowa, zostaje szybko rozkupiona.
Moderator: Nie macie wrażenia, że to wszystko, co się dzieje jest snem, i że kiedyś się obudzicie a tego nie będzie…?
Tom: Już zdarzyłem to rozgryźć, że to, co się dzieje nie jest żadnym snem. I myślę, że tak naprawdę nie powinno się niczego obawiać, staramy się tym rozkoszować. A jeśli to wszystko się skończy, a pozycja piosenek nie będzie już taka wysoka to i tak będziemy tworzyć muzykę.
Przyjazd pod halę w Duseldorfie. Wszędzie rozchodzi się pisk i krzyk fanów. Gdziekolwiek muzycy się nie pojawią, powitanie jest nadzwyczaj ciepłe….
Przed wejście toczy się walka o najlepsze miejsca. Dzisiaj wejście zdobyło 9 tys. fanów i po raz kolejny hala została w całości wykupiona.
A już po przerwie zobaczycie, niezwykłą fankę Mandy, która miała okazję spotkać Tokio Hotel osobiście za kulisami….
I gorączkowa droga na rozdanie nagród Echo. Zespół nie pojawił się na próbie generalnej.
Jedna ze szkół w Berlinie, początek marca. Mandy Rabenhorst kocha zespół Tokio Hotel ponad wszystko i to właśnie dzisiaj jej marzenie się spełni. Przez to zupełnie nie może skoncentrować się w szkole.
Mandy: Gdy myślę o Tokio Hotel, w ogóle nie skupiam się na matmie.
Ta 16-latka i jej przyjaciółka Jessy wgrały wejściówki na „Meet&Greet”, czyli osobiste spotkanie z zespołem. Mają bilety na dzisiejszy koncert i oprócz tego będą miały okazję zobaczyć się z chłopkami na parę minut przed rozpoczęciem koncertu.
Jessy: Dzisiaj wstałam i tak sobie pomyślałam, „O mój Boże przecież dzisiaj zobaczę Tokio Hotel”!
Mandy: W szkole cały czas myślałam, tylko o tym, żeby to się skończyło, i wreszcie będę mogła ich zobaczyć.
Od zeszłego lata, dla Mandy nie ma innego tematu, tylko Tokio Hotel. I tak samo wygląda u niej w domu.
Mandy: Wszędzie wiszą plakaty Tokio Hotel. W większości są to plakaty z gazet, ale również kupione plakaty i takie małe pocztówki, tutaj Gustav, a dlatego, że to właśnie jego najbardziej lubię powiesiłam je tak cztery obok siebie. A to zdjęcie z zeszłorocznego koncertu, gdy zostałam poproszona na scenę. Chciałam wtedy podejście do Gustava, ale niestety nie mogłam. Jednak i tak było fajnie.
W tym momencie chłopaki są w Berlinie i w telewizji jest transmitowany z nimi program na żywo. Mandy i Jessy nie mogą jeszcze uwierzyć w to, że dzisiaj będą mogły spotkać się osobiście z zespołem.
Mama: Mandy…Mandy?! Nie chcecie nic zjeść…?
Mandy: Nie, Tokio Hotel jest teraz w telewizji.
Moderator: To typowe zachowanie?
Mama: Tak, zawsze, gdy tylko w telewizji jest Tokio Hotel nic się dla niej nie liczy, nawet jedzenie. Do szkoły nie można się jej dobudzić, ale gdy w telewizji jest Tokio Hotel, wyskakuje z łóżka jak torpeda. Potrzebuje tylko powiedzieć „Tokio Hotel w TV”, a ona jest pierwsza na nogach.
Mandy: Chłopaki mają swój własny styl, mają fajną muzykę i teksty, które każdy może zrozumieć. Ich zaletą jest to, że są w naszym wieku, ale jednocześnie pokazują, co mogą osiągnąć nastolatki.
Jessy: Doskonale wiedzą, co nastolatki takie jak my lubią najbardziej.
Mandy: Mamo, możesz mi podać wsuwki do włosów?
Mama: Tak, jasne…
Jeszcze dwie godziny do spotkania. Makijaż dla swoich super gwiazd…
Moderator: Myślicie, że istnieje realna szansa na to by stać się dziewczyną jednego z nich.
Mandy: Myślę, że nie,…chociaż kto wie…
Przyjazd do berlińskiego Welodromu. Po raz kolejny tysiące czekają na wejście do hali. Jednak obie przyjaciółki mogą wejść za kulisy. Już za parę minut rozpocznie się „Meet&Greet”.
Mandy: Już jesteśmy!
Ochroniarz: Zapraszam do środka i proszę zaczekać…
Nareszcie obie są już w pokoju, w który obędzie się spotkanie, które jest już nieuniknione.
Jessie: Mam takie wrażenie jakby to ciągle był jakiś sen…Nie mogę w to jeszcze uwierzyć…
Moderator: Będziecie im na pewno zadawać jakieś pytania, co chciałybyście wiedzieć?
Mandy: Nie mam pojęcie, pewnie to przyjdzie spontanicznie…No chłopaki nie dajcie na siebie tyle czekać.
Tom: Hej!
Bill: Cześć!
Nie minęło nawet 30 sekund a Mandy trzyma już w objęciach Billa. Nazwała go „Zdjęcie – przytulanka” i nie pozostanie to jedyne takie zdjęcie.
Bill: W telewizji wydaje się być nieco niższy, prawda?
Mandy: Dokładnie…
Mandy: (do Toma) Mogę sobie z Tobą zrobić zdjęcie – przytulankę?
Tom: Jasne!
Tom: O mój Boże wyglądam tutaj paskudnie!
Mandy: To, dlaczego tak pozowałeś?
Mandy porusza się między gwiazdami, jednak jej wielki moment dopiero nadejdzie. Zdjęcie z jej ulubieńcem Gustavem.
Gustav: Zawsze uważałem, że „Meet&Greet” to świetna sprawa i chwila rozluźnienia przed koncertem. Można spotkać swoich fanów, porozmawiać z nimi. Super sprawa! Podpisując im plakat, albo cokolwiek jakby dajesz im coś od siebie. Dla mnie to normalna sprawa, że ktoś prosi mnie o to, żebym mu coś podpisał. I cieszę się, że mogę tym komuś sprawić przyjemność.
Moderator: No i co Mandy, widzisz teraz Gustava na żywo i co o nim myślisz?
(Mandy nie może z siebie wydusić słowa)
Mandy jest zakochana w Gustavie, natomiast Bill nie może się jej oprzeć.
Mandy: Macie jakiś kontakt z rodziną?
Bill: Jesteśmy teraz w trasie, więc mniej niż zwykle przebywamy w domu….
50 minut szybko mija, a 190 zdjęcie jest już ostatnim.
Mandy: Mogę Ci dać buziaka na pożegnanie?
Bill: Jasne!
Fanki: Pa!
Tokio Hotel: Trzymajcie się!
Teraz dziewczyny zostają zaprowadzone na halę koncertową…No i rozpoczynają się babskie pogaduchy.
Mandy: Zapytałam go czy mogę mu dać buziaka na dowiedzenia?
Jessy: Ale on jest szczupły…
Do hali zostali wpuszczeni już fani. Jednak dla Mandy i Jessy to już nie jest nic wielkiego.
Moderator: Jak było?
Jessy: Świetnie!
Mandy: Było super! Nigdy nie przypuszczałam, że chłopaki są tak mili! Pozowali do zdjęć, po prostu super!
Jessy: Są naprawdę bardzo miłymi chłopakami.
No i oczywiście teraz trzeba przejrzeć wszystkie zdjęcia…
Fanka: O Boże byłyście za kulisami?!
Mandy: Tak…
Fanka: Dostałyście autografy?
Mandy: Tak, wszystko mam tutaj.
Fanka: Fajnie było, co nie?
Mandy: Jasne…
No i wreszcie rozpoczyna się koncert, a Mandy i Jessy stoją we dwójkę pośród 9 tys. fanów.
Berlin dwa dni później…Po raz kolejny fani czekają na Tokio Hotel, tym razem przed Hotelem Estrel, gdzie odbędzie się rozdanie nagród „Echo”.
W tym samym czasie chłopaki z Tokio Hotel lądują na berlińskim lotnisku. W tym momencie Ci młodzi muzycy mają za sobą 19 koncertów. Za dziesięć dni, dobiegnie końca ich pierwsze wielkie tourne po Niemczech. Tego wieczoru są nominowani, aż w czterech kategoriach do najważniejszej nagrody niemieckiego rynku muzycznego. Chłopcy są spóźnieni z powodu opóźnienia samolotu. W samochodzie dowiadują się, że opuścili próbę generalną.
Bill: O ja ale wpadka…Nie wiem nawet gdzie siedzę…
Tom: Nic nie wiemy…
Georg: Musimy zdać się na dobrą wolę tych miłych pań, stojących przy każdym rzędzie…
Bill: Jak to ma być, Chris schodzi i co…?
Tom: Nie mam pojęcia, czy podchodzi pod scenę czy co…
Bill: Jestem taki wściekły, nie mamy czasu kompletnie na nic…a mamy jeszcze udzielić paru wywiadów…
Zdarza nam się czasami, że musimy pędzić na złamanie karku, żeby się nie spóźnić, ale coś takiego jeszcze się nam nie przytrafiło…
O wiele później niż przypuszczali, chłopcy docierają do celu i wysiadają z tyłu hali. Szybko znikają w swojej garderobie. Próba generalna przegapiona, teraz chłopaki muszą wkuć na pamięć cały rozkład imprezy. Podekscytowanie znika…
Bill: Musze do toalety…
Georg: Ja też?
Bill: Co ty też? Tonia my idziemy do łazienki i zaraz wracamy…
Po korytarzach chodzą liczne gwiazdy, oczekując na rozpoczęcie gali. Melanie C i Shakira, międzynarodowe gwiazdy, które zaszczycą imprezę swoją obecnością. Jednak chłopcy z Tokio Hotel nie będą mieli z nim za bardzo do czynienia.
Moderator: Shakira i Melanie C biegają tutaj po korytarzu, a wy jesteście pośród nich.
Gustav: Tak to prawda, my jesteśmy wśród nich. Ale szczerze mówiąc jakoś nie przyglądałem się, kto znany tutaj jest, dopiero teraz dowiedziałem się, że jest tutaj Shakira. Zobaczymy, może nadarzy się okazja, a wtedy na pewno spróbuję zamówić z nią parę słów.
Jednak nie ma czasu na pogaduchy, ponieważ do garderoby wchodzą kolejni fotografowie. I po blisko 20 koncertach w 5 tygodni, koncertowy stres wszedł już chłopakom w krew.
Tom: Wiadomo trema jest zawsze, jednak teraz są ważniejsze sprawy, ale tak na poważne, kto przyjeżdżając na Echo się nie denerwuje, trochę to głupie. Staramy się z tego cieszyć, koncert jest super tak samo jak cała impreza rozdania Echo. Jesteśmy nominowani w czterech kategoriach, co jest super i podekscytowanie tak jakby w tym momencie przewyższa zdenerwowanie.
W caterignu Echo, zawsze można znaleźć coś do jedzenia. Pozostało jeszcze dwie godziny do rozpoczęcia imprezy, jednak serwowane jedzenie wcale nie jest w guście młodych gwiazd.
Bill: Nie przepadam za takimi wyszukanymi rzeczami. Na co dzień jem raczej nieco mniej złożone dania. Nie lubię tych całych egzotycznych przystawek ani owoców morza, ale zaraz udam się do caterignu z fast foodami i coś sobie przyniosę.
Moderator: Czy coś, co lubisz…hamburgery?
Bill: Tak…mam naprawdę niezdrowe nawyki żywieniowe.
Tom: Może być nawet spaghetti, czy sznycle, cokolwiek byle byłoby normalne.
Na czerwonym dywanie przed halą pojawiają się teraz pierwsze gwiazdy: Rosenstolz, Wir Sind Helden i Seed, jednak wszyscy zgromadzeni czekają tylko na Tokio Hotel. Zespół wyrusza właśnie w drogę na czerwony dywan.
Tom: Paskudna pogoda…
Tom, Bill, Gustav i Georg zostają zawożeni przed halę dwiema limuzynami.
Gustav: Boję się…
Bill: Wiemy, że przed halą jest zgromadzonych wielu dziennikarzy, niestety nie ma zbyt wielu fanów, z wiadomych przyczyn, szkoda…
Bill się pomylił, setki fanów czekają na Tokio Hotel…
Bill: Jestem strasznie zdenerwowany…Nie otwierajcie teraz drzwi…
Reporterka: Hej witamy na Echo!
Bill: Witam!
Reporterka: Jak czujesz się ze świadomością, że jest tu tyle piszczących fanów?
Bill: Bardzo dobrze, daje to nam bardzo wiele energii!
A już za chwilę: Tokio Hotel na czerwonym dywanie i rozdanie nagród Echo.
Tom: Madonna, ACDC i Tokio Hotel, brzmi nieco zabawnie….
Godzina przed rozpoczęciem rozdania nagród Echo w Berlinie. Fani i reporterzy ustawiają się w kolejce do Tokio Hotel. Młody zespół jest tego wieczoru nominowany, aż do czterech kategorii.
Bill: Czerwony dywan, nominacje, tyle zagranicznych gwiazd, to naprawdę niezwykłe uczucie.
Reporter: Co chwilę jest wam do ust przykładany kolejny mikrofon, czy pytania się powtarzają?
Tom: Z reguły pytają o to, jak się czujemy na czerwonym dywanie, jednak staramy się cierpliwie odpowiadać.
Reporter: To ciągłe zadawanie tych samych pytań jest wzmaga w was zdenerwowanie czy raczej czujecie się wyluzowani?
Georg: Raczej nie, podchodzimy do tego na luzie…
No i po raz kolejny krzyki, tym razem ze strony fotografów…
W między czasie rozpoczęła się gala, a Tokio Hotel czekają za kulisami na swój występ. Tom nie był w stanie wytrzymać napięcia i postanowił na korytarzu przyjrzeć się występowi Melanie C.
Moderator: Tom, jakie to uczucie, oglądać teraz cały występ mając jednocześnie świadomość, że samemu zaraz się wystąpi?
Tom: Jestem niesamowicie podekscytowany! Pytałem się teraz managera jak będziemy wychodzić i w ogóle o występ. Musimy dać czadu, bo te parę tysięcy osób zgromadzonych pośród publiczności przyszło specjalnie po to, żeby nas zobaczyć. Jednak mimo wszystko nikt nie wie do końca jak to wszystko się potoczy…
Xavier Naidoo wygrał właśnie statuetkę w kategorii „Najlepszy niemiecki wokalista”. Chłopcy z Tokio Hotel zostają teraz zaprowadzeni z tyłu sceny, ponieważ zaraz będą występować. Jeszcze parę słów otuchy od jednego z producentów Koha Milcera.
Koh Milcer: Wasze występy i w ogóle kariera, jesteście naprawdę niesamowici.
Bill: Dziękujemy bardzo!
Koh Milce: (na scenie) Już pewnie domyślacie się, kto w tym momencie stoi za sceną…?
Po występie robi się gorąco: Kto wygra statuetkę w kategorii „Najlepszy debiut roku?”.
Sibermond: (na scenie) Statuetkę w kategorii „Najlepszy debiut narodowy 2006″, otrzymują….Tokio Hotel!
Jeszcze przed ponad pół rokiem temu, nikt nawet nie kojarzył szkolnego zespołu z Magdeburga. Teraz zespół jest na samym szczycie – Tokio Hotel zdobyli najważniejszą nagrodę, niemieckiego rynku muzycznego.
Bill: Mamy za sobą naprawdę ciężkie pół roku…Tak wiele rzeczy, których doświadczyliśmy tak szybko…Niesamowite, w jakim tempie to wszystko się toczy…
Georg: Nie możemy również zapomnieć o naszych fanach, którzy zgromadzili się nawet tutaj. Jesteście tak niesamowici….to nieprawdopodobne! Zawsze nas zaskakujecie….
Zaraz po zejściu ze sceny, tłumy fotoreporterów czekają już przy wejściu. Jutro świeżo upieczeni zdobywcy Echo, będą na okładkach wszystkich gazet.
Reporter: Zastanawialiście się czasem nad tym, co osiągnęliście dajmy na to, danego miesiąca?
Tom: Przede wszystkim jesteśmy z siebie bardzo dumni…
Bill: Być nominowanym w tej samej kategorii, co Madonna, ACDC…
Tom: Dokładnie Madonna, ACDC, to wielki zaszczyt i wyróżnienie….
Bill: Nominacja dla najlepszego zespołu, wśród tylu zagranicznych gwiazd to naprawę wielki zaszczyt, a jeszcze zdobycie Echo za najlepszy debiut to naprawdę niesamowite!
Zmęczeni, ale niezmiernie szczęśliwi chłopcy jadą do hotelu. Jeszcze parę ostatnich autografów i dzień, w którym odbyło się rozdanie nagród Echo dobiega końca…
Moderator: Obawiacie się w tym momencie, że zamkniecie się w sobie przez to, co dzieje się wokół was?
Bill: To dzieje się strasznie szybko…Nie sądzę, żeby coś takiego mogło się wydarzyć, jednak gdyby coś takiego się wydarzyło, to na pewno zainterweniujemy…Każdy z nas ma kontakt ze swoją rodziną i przyjaciółmi, oni wiedzą, kim naprawdę jesteśmy i gdyby coś było nie tak powiedzieliby nam o tym…
Od szkolnej ławki do popowego nieba…tej czwórce się to udało.
Translation & Pics
by Elli :)