
(występ Tokio Hotel z najnowszym hitem “Der Letzte Tag”)

Moderator: Czy to całe zamieszanie wokół was nie nudzi was już, jak dajecie sobie z tym radę?
Tom: Nie no wciąż cieszymy się na myl o tym. Ostatnio mamy troszkę spokojniejszy czas i przypominamy sobie wtedy to, co przeżylimy przez ostatni rok, co zrealizowalimy, ale znudzić – nigdy!
Moderator: Jak ważne są te przerwy między napiętymi terminami?
Bill: Mylę, że to bardzo ważne, a przede wszystkim bardzo potrzebne. Teraz mamy trochę wolnego czasu, gdy możemy pójć od studia i być nieco kreatywnymi, napisać i stworzyć nowe piosenki, ale nie potrafiłbym przejć obojętnie obok realizacji programu w telewizji…
Moderator: Nie wiem czy jestecie w stanie to sobie wyobrazić, no, bo jestecie tak jakby bohaterami…Biorąc pod uwagę na przykład ostatnią sytuację w US5, jeden z nich nie dał rady, stwierdził, że to ponad jego siły i co zgrzyta w zespole. Jak to jest u was?

Bill: Najważniejsza jest rodzina i przyjaciele oraz chwila odpoczynku i odizolowania się od tego wszystkiego. Od początku mamy bardzo dobrze zgrany zespół, grupę i przyjaciół, którzy nas wspierają, bardzo nam to pomaga.
Tom: Dobre są też te dni wolnego, kiedy mamy całkowitą labę i możemy robić, co się nam podoba. Możemy spotkać się z całkowicie normalnymi ludźmi. U nas to jest jeszcze tak, że wszyscy znamy się od ponad 6 lat i to jest też dobre.
Moderator: Jorg twoja młodsza córka jest wielką fanką Tokio Hotel?
Jorg: Tak, dzwoniła do mnie jeszcze przed programem i pytała czy mam ten jej upragniony autograf Tokio Hotel, a gdy jej powiedziałem, że „tak” to powiedziała „dziękuję tatusiu, dziękuję”…
Moderator: Arze, Tokio Hotel to fenom, czyż nie?
Arze: Wiadomo, że jest wielu krytyków i fanów. Jednak ja podziwiam ich za to, że są sobą, grają sami, są, jacy są, ale są prawdziwi i uważam, że są naprawdę wietni!
Moderator: Jak ważni są ci prawdziwi przyjaciele i czy słyszycie z ich ust jakie słowa krytyki?

Bill: Jasne, zazwyczaj zanim co wypucimy to dajemy to do przesłuchania naszej rodzinie i przyjaciołom. Mówią nam bez ogródek, jeli co jest beznadziejne. I tak to włanie u nas wygląda, więc można zawsze na nich liczyć. Najważniejsze jest to, że nie robią na przykład mi wyrzutów z jakiego powodu, że nie oddzwaniam przez dwa tygodnie, bo wiedzą, że mam wiele spraw biznesowych na głowie, że mogę o tym zapomnieć. Zdarzyło mi się zapomnieć o urodzinach moich rodziców i przyjaciela, (uuuuuuuu) ale to włanie pokazuje jacy są przyjaciele…nie wciekali się na mnie za to, bo wiedzą jaki jestem, i że nie było to specjalnie. Gdyby nie fani zapomniałbym o moich własnych urodzinach.
Moderator: Czy można stracić przez takie zachowanie również przyjaciół, kładąc na przykład co ponad nimi…?
Tom: Nie wiem to muszą być naprawdę dobrzy przyjaciele, którzy po mimo tego, że na przykład nie widzimy się przez pół roku, gdy ponownie się spotykamy zachowują się tak, jakbymy się widywali codziennie. Jednak, jeli nie ma się z kim przesz długi czas kontaktu, a traktowało się go nie wiem chociażby jak kumpla to sądzę, że można taką przyjaźń zatracić. Wszystko może się zdarzyć.
Moderator: Unella Muti jest naszym gociem. Jeste wiatową projektantką mody, obracasz się w wiecie mody. Ci oboje tutaj są bardzo ekstrawaganccy w swoim ubiorze. Co na to powiesz?

Unella Muti: Nie mylę, że to naprawdę fajne wybić się z tłumu. Skoro dobrze się w tym czują to jasne. Nie można się tego bać…
Moderator: Tak, oczywicie, nie można się tego bać…Oboje macie różne ekstrawaganckie style…A jak jest u was z wyjciem na ulicę, zrobić normalnie zakupy w supermarkecie, czy to w ogóle możliwe?
Bill: Wczeniej jeszcze moglimy, ale teraz jest to niemożliwe i musimy się przebierać. Zakładamy jakie czapki albo kaptury….
Tom: Jednym słowem zakładamy treningowe ciuchy…nie no przesada, może nie treningowe, ale takie całkowicie normalne…no dla nas jest to przebranie…
Moderator: A co z dziewczynami?
Tom: Jeli o nas chodzi nie mamy nic stałego…
Moderator: Boicie się tego teraz,…bo na przykład przed Tokio Hotel moglicie mieć jaką wiedzę, że patrzą na was jak na normalnego człowieka…

Bill: Tak dokładnie…u mnie wygląda to nieco inaczej niż ludzie sobie wyobrażają…jest naprawdę ciężko zrobić pierwszy krok, zaufać komukolwiek…
Tom: U mnie to nie problem…Ja naprawdę ufam wielu ludziom… (miech)
Moderator: W jakim magazynie czytałem, że jeli zespół zyska sukces to z początku jest z nimi co nie tak…Nie jest to tak, że ma się czasem ochotę rzucić to wszystko przez to, co czytacie o sobie?
Bill: Z początku jeszcze nas to martwiło i denerwowało, ale teraz przyzwyczailimy się, że zdarza się ludziom pisać różne głupoty i teraz traktujemy to jak co normalnego…Przyzwyczailimy się do tego, że często czytamy co, czego w ogóle nie powiedzielimy.
Tom: Zdarza nam się kupować wiele magazynów, w których akuratnie jest jaki artykuł o nas i praktycznie każdego dnia co o nas piszą.
Bill: Właciwie to jest tyle tych wywiadów, że nie nadążamy z ich czytaniem.
Moderator: A zdarza wam się miać mówiąc: „i niby ja to powiedziałem…?”
Bill: Czasem tak się zdarza…

Moderator: Dobra chłopaki skoro mamy za sobą temat mody i ubioru mamy dla was mały sprawdzian. Kto pierze i układa wasze ubrania, jeli nie ma waszej mamy w pobliżu? Sami to robicie, siup do pralki załatwione?
Bill: Jeli trzeba to mieć szybko z głowy to tak sami.
Moderator: A jak składacie koszulki?
Tom: Zaraz zaprezentuję… (Tom składa koszulkę swoim sposobem, w międzyczasie narzekając, że jego koszulki są większego rozmiaru)

(Moderator podaje Billowi jego koszulkę żeby złożył)
Bill: Ale moje są mniejsze, kiedy były inne, ale od czasu, gdy mam mniejsze to robię to w taki sposób…(pokazuje jak składa koszulkę)
Moderator: Panie i panowie teraz okazało się, że chłopcy nie tylko są znani, ale również znają się na domowych sprawach…jak na przykład na składaniu rzeczy…
Tom: Potrafimy też robić makaron, ale tylko z gotowym sosem…
Translation & Pics
by Elli :)