’483 Live in Europe Tour’ (‘An deiner Seite’ Singel Version DVD)

Bill: Przyszedł do nas jakiś koleś i mówi ok. w przyszłym roku ruszacie na europejską trasę koncertową! Pomyślałem sobie wtedy, eeee….ekstra!

Tom: Atmosfera jest super, ludzie świetnie się dogadują, wszyscy ze sobą współpracują, każdy jest odpowiedzialny za swoją pracę i jest szczęśliwy, że robi to, co lubi.
Bill: Spędziliśmy niesamowity czas, trasa rozpoczęła się ekstra, jak do tej pory zagraliśmy świetne koncerty.

Georg: Jak na razie nie było żadnych większych wpadek, oprócz tego, że Bill podmienił gitary, a Tom jedną z nich rzucił…

Bill: Kiedy tam stoję i wiem, że zaraz muszę wyjść na górę, mam ochotę przejrzeć nawet po łebkach tekst piosenki, choć i tak nic mi to już nie pomoże.

Tom: Na 10 sekund przed koncertem, nie wolno pod żadnym względem, myśleć o tym, co będzie się grać…
Bill: Nawet nie mogę tego zrobić, nie potrafię przejrzeć tekstu, tak bardzo się denerwuję i wyżywam się na innych…

Tom: Od kiedy wszystko zależy od gitarzysty, wszystko idzie jak spłatka…
Tom: Kiedy występujemy w domu, świetnie się bawimy i chyba głównie o to chodzi, kiedy jeździ się w trasę, co jednocześnie bardzo mnie cieszy…

Bill: Koncerty były rewelacyjne!

Bill: O boże, pustki w pierwszych rzędach, pustki! Wokalista jak zawsze gotowy, jasna sprawa…
Tom: Wszystko w porządku!

Bill: Wszystko zaczęło się w Pradze, to pamiętam, potem Bratysława, Warszawa…

Tom: Emmmm….kurczę….Praga…

Georg: ….Wiedeń, Kempten…
Bill:….Budapeszt….

Gustav: ….Zurych, Paryż…
Georg: …w Nancy byliśmy….

Tom: ….co było potem…

Gustav:…chwila, chwila, chwila zaraz sobie przypomnę…
Bill: …Stuttgart, Monachium, Norynberga…
Gustav:…Berlin, Leipzig…

Bill: Jak widać prace budowlane wrą…w ostatnich dniach intensywnie ćwiczyliśmy…no i wreszcie nadszedł ten czas, jutro ruszamy…pierwszy koncert w Pradze…
Tom: Pierwszy koncert…
Bill: Nie no serio, wszyscy jesteśmy strasznie zdenerwowani…
Tom: Prawda, że scena wygląda niesamowicie…

Georg: Gustav!
Gustav: Tak….?!
Georg: Jak tam idziesz, przynieś mi kurtkę!
Gustav: Jasne!

Georg: Dzięki tym emocjom, wpadamy na wiele pomysłów, to tak jakby nas inspiruje, mam wrażenie, że to dość kreatywny dla nas czas…

Tom: Jesteśmy dzisiaj w Warszawie…nie wyspałem się…niewierze, że obudziłem się o 5…No nie mogłem zasnąć….czasami jak po głowie krąży ci tyle myśli to nie da rady…czasami jest ci za gorąco, nie możesz otworzyć okna, to włączasz klime nie zważając na to, że potem boli cię gardło…beznadzieja…

Georg: Matko co za sierota!
Tom: Wkurza mnie coś takiego!

Tom: Autokar jest pierwsza klasa! Każdy z nas ma dla siebie wielkie łóżko, telewizor, odtwarzacz DVD…w ogóle mieliśmy ze sobą chyba z 200 płyt DVD…

Bill: Czułem się tutaj dość swobodnie! Autokar bardzo mi się podobał i myślę, że wszyscy spędziliśmy w nim bardzo miło czas…
Tom: Główny problem to, to, że jest strasznie ciasno…

Bill: Dzisiaj znowu pokłóciłem się z paroma osobami, z chłopami z zespołu…cóż czasami zdarza się…

Georg: Każdy może pójść do swojego łóżka, zasunąć zasłony i wtedy jest wiadomo, że chcesz mieć spokój…
Tom: Georg czasem się kąpie, Gustav też…no cóż, tak to u nas jest…nie da się robić tego często…

Bill: Więc ludziska jesteśmy teraz za kulisami, do koncertu zostało 35 minut. Możecie się śmiać, kiedy to mówię, ale jesteśmy wszyscy nieco podkręceni, nie mając kompletnie żadnego planu.

Bill: Jestem taką mieszanką podniecenia i zmęczenia…nie jest tak…
Tom: Nie stało się to jeszcze naszą rutyną, to znaczy mimo tego, że gramy zawsze w tej samej kolejności, to zawsze wygląda to inaczej, musimy złapać kontakt z inną publicznością…
Georg: Musimy wiedzieć, gdzie możemy stać, do jakiej piosenki, żeby nie dostać jakąś blachą w głowę!

Bill: Na dzisiaj jestem wypompowany!
Tom: Podekscytowany!

Bill: Wiem lepiej!

Bill: Właśnie dostaliśmy złoto i platynę…Złoto za nowy album, a platynę za starą!

Gustav: Fani śpiewali z nami praktycznie cały album!

Bill: Trudno to sobie wyobrazić, ale tak jest! Wychodzimy z hotelu, a oni rozmawiają z nami po niemiecku! Mają przy tym taki słodki akcent, ale znają go!

Tom: Bill jest tym liderem, wszędzie gada i w ogóle, dlatego mu powiedziałem, dobra jesteś liderem to musisz coś powiedzieć, po, po węgiersku, nie!

Bill: Nie znam dobrze francuskiego. Uwaga: Nazywam się Bill!

Bill: Myślę, że to miłe, jeśli jedzie się do jakiegoś kraju i jest się w stanie powiedzieć parę zdań lub, chociaż parę słów w tym języku…
Tom:…wtedy się trochę zagalopował…

Bill:…polski, co to było, aaaa Ahoj Warszawa, tak dokładnie!

Tom: Jak mówię ja znam nieco francuski to zawsze mogę go wspomóc…

Bill: Tyle się wydarzyło, odwiedziliśmy tyle krajów, ale mam takie wrażenie jakbyśmy to wszystko dopiero zaczęli…





Translation & Pics
by Elli :)