Bill: Zaraz zobaczycie – staliśmy tam myśląc ‘Jak oni chcą to zrobić, żeby każdego dnia wszystko wyglądało tak samo?’, nie? To naprawdę wygląda…jest tam tyle różnych elementów wiszących, a strony po bokach ustawione są naprawdę chaotycznie. Nie wiem jak oni się tutaj odnajdują. No zobacz, masz…w zasadzie masz tam…no, teraz to jest hala. To są wiszące mosty, i teraz jak zrobić żeby te mosty nakładały się na siebie idealnie? Są uwieszone pod sufitem i potem są obniżane…więc wtedy oni…
Kamerzysta: Te mosty?
Bill: Tak, mosty i jak zrobić żeby obniżyły się dokładnie na odpowiedniej wysokości, tak? One naprawdę dokładnie tam się otwierają, nie? Dzięki temu można swobodnie przechodzić po scenie bez potrzeby przesuwania jakiś rzeczy czy coś takiego. To obłędne. Jest świetnie pomalowanie. A to, to…erm, erm…podłoga sceniczna jest niesamowita. Ma zadziwiający uchwyt i takie tam. Wszystko jest naprawdę…wykonane wszystko do ostatniego szczegółu… *obraca się, do kogoś kto zwraca się do niego*
Kamerzysta: A co to za element, który teraz zjeżdża? Co masz na myśli mówiąc o mostach?
Bill: To są…Teraz wiszą pod sufitem, nie? Potem zjadą tam na dół. Tutaj mamy…to jest najfajniejsze. Mamy też zainstalowane wszędzie światła ledowe. Właściwie to przypomina UFO. Lądują one dokładnie między nimi zazębiając się, dzięki czemu będziemy w stanie przejść na drugi poziom.
Tom: Tak? Nie wiedziałem nawet o tym.
Kamerzysta: Super sprawa, nie?
Georg: Co?
Tom: Projektanci „Piątego elementu” zrobili…
Bill: Scenarzyści z niego [filmu], którzy tam pracowali, malowali też tą scenę.
Tom: Ci od „Piątego elementu”. Super, nie?
Gustav: O, Bill! Dasz mi czekoladową…czekoladową gumę do żucia? Dzięki!
Bill: Biddä! ['Bitte!' - 'Proszę!' używając śmiesznego akcentu]
Gustav: Dasz mi też ognia?
Tom: [zaczyna się śmiać] Czekoladową gumę do żucia?!
Bill: Musisz ściszyć swój wzmacniacz. Sprawdź to zaraz.
Tom: Przecież jest! [chodzi, że jest ściszony]
Bill: Zaraz zobaczę czy jest dla mnie wystarczająco ściszony.
Georg: Wczoraj mówiłeś, że mój wzmacniacz jest ledwo słyszalny.
Bill: Nie, twój jest jeszcze do wytrzymania, ale ten Toma to przesada.
Gustav: A z twoim co znowu jest nie tak?
Tom: Tak, bo jest ustawiony jak na gitarę basową. Nawet tego nie zauważyłeś kretynie.
Bill: Twój wzmacniacz jest za głośny. Jak tak dalej pójdzie to przestanę słyszeć cokolwiek.
Georg: Wtedy nie mógłby już nic zrobić.
Tom: Bill, jak tam pójdziesz sprawdź nuty, może uda Ci się to zaśpiewać niżej.
Bill: Tom, kiedy tam wyjdę nie usłyszę już niczego od nikogo.
Tom: Chrzanisz Bill. Wszystko tam dokładnie słychać…Kiedy tam stoję, słyszę gitarę tak samo głośno, jakbym stał tam razem
z Georgiem.
Bill: Georg i Tom wychodzą z bunkrów. Stoją, stoją na górze, po…lewej i prawej stronie na swoich miejscach. A Gustav i ja jesteśmy w jaju. Tak, w zasadzie…pion Gustava – który jest na samej góry – zaczyna…poodnosi się od samego dołu sceny. To znaczy, ja stoję w środku na samym dole, a Gustav jest na swoim miejscu i poodnosimy się z pionem w tym samym czasie. Oznacza to, że ja wychodzę na scenę, a Gustav jedzie dalej na drugi poziom sceny.
Bill: Mamy prawdziwy Tokio-Hotelowy motocykl, który został dla nas zrobiony. Potem będzie należeć do nas, tak więc…pojawi się on w jednej ze scen. To wygląda naprawdę niesamowicie [kiedy] wyłania się z dolnego poziomu sceny . Właściwie jest tak…zdecydowaliśmy, że powinien jeździć też jak prawdziwy motor, bo jest naprawdę odjechany. Opony wyglądają jakby były odczepione prostu od monster trucka. Idealnie pasuje do sceny. Nie jestem tylko pewien, czy zostałby dopuszczony do jazdy w ruchu drogowym. Domyślam się, że pewnie nie.
Bill: …z mikrofonem potem…
Tom: …pokój prób jest więc jak Ferrari…w porównaniu z tym, to Fiat…tylko…
Bill: Jut! ['gut'/'dobra']
Tom: Jakbyś wziął to za pokój prób, to cała produkcja kosztowałaby nas nie trzy, a piętnaście milionów.
Tom: Szlag, jak sam sobie człowiek nie zrobi, to nikt mu nie pomoże.
Kamerzysta: Czy wszystko przebiega według Państwa planu? [brawa, dla Pana kamerzysty za użycie formalnej formy pytania
LOL]
Tom: Jak na razie, to tak. Na pewno jeśli chodzi o gitary, ale…cóż pozostali…
Bill: Myślę, Tom…Tom, słuchasz mnie? Myślę, czy potem, kiedy gracie ten niesamowity wstęp…nie? I tak myślę, czy czasem nie zjechać razem z dźwigiem na dół. Wiesz, bo to działa tak…Słuchasz mnie?! W ogóle mnie nie słucha.
Bill: Znowu gadacie o brzmieniu gitar, tak? Wszystko trwa tak długo. Dla wokalisty nie ma chyba nic gorszego.
Bill: Bardzo ciężko jest w ogóle chodzić tam po górze. Dlatego tym razem chłopaki mają tym razem zestawy słuchawkowe. Nie pasuje nam to, ale dzięki temu jest łatwiej…ułatwia to całą sprawę, ponieważ teraz śpiewają cały czas, włączają się w chórki, Tom musi przełączać różne guziki. Georg ma nieco łatwiej. Musi jeszcze grać na keyboardzie, ale to tak…Naprawdę mają teraz więcej na głowie niż wcześniej.
Kamerzysta: Wszystko gotowe?
Gustav: Tak, wszystko gotowe oprócz mnie.
Kamerzysta: Juz wszystko w porządku z twoim statywem?
Gustav: Statyw…[śmiech]…statyw jest znowu w pełni sprawny.
Bill: Chciałbym wjechać na scenę przy użyciu dźwigni pionu, potem przebraliby mnie pod sceną do WBMW, wróciłbym tymi schodami, bo chciałbym stać obok ciebie gdy grasz ‘World’ [behind my wall]. Wiesz co mam na myśli?
Georg: Przecież możesz też przejść górą tamtędy, nie?
Bill: Albo tamtędy. Cholera, to jeszcze lepsze. Dokładnie. Przejdę tamtędy.
Georg: Potrzebuje żeby keyboard był ciszej, proszę.
Obsługa: Możesz po prostu na nim zagrać, proszę?
Gustav: Tak? Zostaję tutaj do siódmej piosenki. Potem jestem całkowicie zdany na siebie, tak?
Kamerzysta: Nie masz żadnej drabiny tak na wszelki wypadek żeby zejść na dół?
Gustav: Mam…[rozgląda się wokoło]…erm, wiem…właściwie to nie wiem. Jeśli gdzieś byłaby jakaś drabina, pewnie stała by tutaj. Albo mógłbym na przykład tak po prostu uchwycić się tego cienkiego włókna, ale jakbym się po nim zsunął, zniszczyłbym pewnie całą scenografię.
Kamerzysta: Jest tutaj gdzieś coś takiego jak jakiś poziom alarmowy? Tak na wszelki wypadek gdyby coś się stało żebyś mógł…Gdyby się paliło, żebyś mógł zejść na dół? Znaczy…
Gustav: Jeszcze nad tym pracujemy.
Kamerzysta: Aha!
Gustav: Będę miał coś na wzór tylnego wyjścia pożarowego, do którego będę musiał skoczyć z wysokości pięciu metrów.
Kamerzysta: Coś takiego jak strażacka poręcz, po której mógłbyś zjechać.
Gustav: Można tak powiedzieć.
Kamerzysta: Tak.
Gustav: Jednak, na czas grania pierwszych piosenek jestem całkowicie zdany na siebie.
Tom: Najważniejsze jest to, żeby zanim wszyscy…to jest moja ostatnia pozycja. Tu na górze. Potem jajo się zamyka i musimy razem z Georgiem, wspiąć się na dół. Publiczność nie będzie tego widzieć, nie? Także pozostałych rzeczy, które musimy przemyśleć. Ten występ jest tak cholernie skomplikowany, jak się tylko da. Nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć. Muszę dokładnie wiedzieć kiedy i gdzie powinien stać…koniec z samowolą! Co więcej można powiedzieć.
Tom: Co powinienem…
Gustav: Dajcie zagrać Georgowi.
Georg: Nic!
W tle: Do kapeli punk rockowej na pewno wystarczy…
Tom: Do małej garażowej punkowej kapeli…
W tle: Jak za dawnych czasów…
Tom: To jest moje miejsce do pracy, tutaj mogę się schować. Ale stąd nikt mnie nie widzi.
Kamerzysta: Wow.
Tom: Tutaj też można po kryjomu palić.
Georg: Reportaż N24: Dokument mówiący o trudnym transporcie naszego jaja. Tokio, erm, lewego jaja Billa z Tokio Hotel przez Europę.
Bill: Nie chcieli nas od…? Nie chciał nas ktoś odwiedzić kiedyś?
Georg: Tak, tak.
Bill: Tak.
Georg: Mamy właśnie próbę zakończenia show. To bardzo ważny moment. Jeśli w odpowiednim momencie nie znajdziemy się w danym miejscu, całe zakończenie może w ogóle się nie udać i wtedy mamy prawdziwy problem. Albo możemy się poważnie zranić.
Tom: Górna część jaja, ruszy się wtedy gdy mosty będą tam w górze. Teraz musimy…powiedzmy, że musimy się przeprogramować żeby pokrywy zaczęły zamykać się w tym samym momencie, gdy mosty wciąż są w ruchu. Tak. Tak, to był spory problem i pewnie znowu potrwa to następne pół godziny, żeby to rozwiązać…
Kamerzysta: Masz dwie przebieralnie?
Bill: Tak, potrzebuję, dwóch przebieralni, ponieważ, erm, ciągle wchodzę i wychodzę ze sceny, żeby się przebrać, potem wyjeżdżam z dołu sceny, jak na przykład z motocyklem. To oznacza, że muszę też mieć jedną pod sceną. Tym razem najlepsze jest to, że mamy całkowicie własną scenę. To znaczy, że możemy po niej biegać wzdłuż i wszerz, korzystać ze wszystkiego co jest na dole. Na dodatek mamy przygotowane parę niespodzianek na bisy, gdzie też muszę być na dole. Więc, jest to, tak, erm…bardzo dobre. Fajnie jest mieć swoją własną scenę, bo wszystko można zbudować jak najlepiej, według potrzeb, człowiek nie musi na wszystko uważać, więc to naprawdę ekstra.
Kamerzysta: Sprawdzałeś już ile czasu zajmuje Ci przebranie się?
Bill: Cóż, erm, mamy malo czasu, dlatego chciałbym…Jeśli chodzi o przebieranie wszystko jest zaplanowane co do sekundy, dlatego jestem ciekaw jak to wyjdzie. wszystko zostało naprawdę świetnie zaprojektowane. Ciągle mam na sobie kombinezon, do którego przyczepiane będą dodatkowe części. Pomagają mi zawsze dwie osoby, i wydaje mi się, że wszystko powinno się udać. Wygląda dobrze. Zaaranżowaliśmy wszystko tak, żeby bardziej skomplikowane stroje, zostały użyte na początek koncertu, erm, a w między czasie te mniej pracochłonne. Oczywiście postarałem się by wszystko zależało od piosenek, tak więc, erm, tak. Mamy właściwie więcej zmian, niż początkowo planowaliśmy.
Georg: Bill?
Bill: Tutaj jestem!
Bill: Zobaczmy, jak będzie w tym gorąco, bo jest…wszystkie moje kostiumy zostały zrobione ze sztucznej skóry. Super. Kochamy zwierzęta. Żaden zwierzak na tym nie ucierpiał, do stworzenia tego. I są one bardzo, bardzo ciepłe. Muszę zobaczyć, czy będę w stanie to w ogóle wytrzymać.
Bill: Parę piosenek zaaranżowaliśmy w zupełnie inny sposób. Wydaje mi się, erm…przygotowaliśmy jedną, dwie niespodzianki w w trakcie, nikt nie byłby w stanie w ogóle pomyśleć, że da się to tak zrobić. Nie chcemy grać wszystkiego tak jak na albumie, próbowaliśmy różnych rzeczy i zrobiliśmy parę rzeczy inaczej…z pewnością. Zawarliśmy w nich z nieco dramaturgii, ale i myślę, że na pewno, że zakończenie jest tym razem niesamowite. Nadal jeszcze wszystko planujemy. Ale wydaje mi się, że zakończenie jest naprawdę super.
Bill: Myślałeś może o transplantacji twarzy [śmiech]
Gustav: Możemy też…dwie pianki…co nie?
Georg: Jeśli mi za nią zapłacisz.
Tom: Co chcielibyśmy zmienić? Nos, oczy…brodę?
Georg: Wszystko, zmieniamy wszystko.
Kamerzysta: Co teraz robisz?
Bill: Robimy teraz przebieg przez wszystko. Po raz pierwszy, cały koncert…w całości zagramy koncert, żeby sprawdzić czy wszystko gra. Razem z przebraniem kostiumów. Będzie tu nieco ciasno, ale podobne warunki nas czekają. Kolejna próba będzie 21, na dzień przed koncertem, a dzisiaj po raz pierwszy. Pierwsza próba generalna.
Tom: Atmosfera jest dobra, ale wszystko co mogło pójść nie tak, poszło jeszcze gorzej.
Kamerzysta: [...] co właściwie musiałoby się zdarzyć, co inni sobie o tym myślą [...]?
Tom: Nie wiem. Gdyby pierwszy koncert przebiegł w ten sposób, byłby trupem. Ale, no…jest dobrze. Scena jest obłędna i jest ok. Wciąż muszę się skupiać na tym co, gdzie i kiedy do tego muszę jeszcze chodzić i w ogóle.
Kamerzysta: Czujecie, że to ‘wasza’ scena?
Georg: To totalnie nasza scena. Cóż, erm…w porównaniu z poprzednimi, ta to jak obrót o 180 stopni. Właściwie wszystko, wszystko jest nasze. Niesamowite.
Kamerzysta: Więc nie będziecie się denerwować jeśli…miałem na myśli, że zagraliście mnóstwo koncertów i wiele…
Georg: To jest…właściwie to jeszcze lepsze uczucie, bo wiemy, że scena będzie wyglądać dokładnie tak samo podczas każdego z 32 koncertów. Nie będzie brakować żadnego elementu sceny, czy czegoś co nie będzie działać. Zawsze będzie tak samo. Jeśli robi się wiele prób, pewnie za którymś razem będzie można poruszać się tam z zamkniętymi oczami.
Tłumaczenie: Elli