Nie rozmiesza Was fakt, że wasze plakaty wiszą w pokojach wielu dziewczyn, które nawet je całują?
Tom: Droga Katrin…Osobiście uważam, że to super, jednak nigdy nie przypuszczaliśmy, że nasze plakaty ukażą się w jakiś magazynach. Podoba nam się to, że ludzie wieszają sobie nasze plakaty na ścianach i jesteśmy szczęśliwi z tego powodu. A kiedy go jeszcze ktoś całuje…czujemy się zaszczyceni.
Bill: Tom czasami sam całuje swoje plakaty.
Tom: Moje plakaty, a tak, ale rzadko pojawiają się plakaty tylko ze mną.
Jesteście sobie w stanie wyobrazić, że za 60 lat wciąż będziecie razem robić muzykę tak jak Rolling Stones?
Georg: Z nimi? Cóż, trudno powiedzieć.
Tom: 60? Chodzi o to czy gdy będziemy mieć po 60 lat, czy za 60 lat?
Mając 60 lat!!!!!!
Georg: To nie ma większego znaczenia, dopóki interesujesz się tym co robisz.
Tom: Wydaje mi się, że wszyscy długo będziemy robić muzykę. Być może mając po 60 lat będziemy tylko tzw. ‘garażowym zespołem’ nieodnoszącym sukcesów…ale pewnie wciąż będziemy robić muzykę. Każdy z nas będzie pewnie robić muzykę mimo wszystko, jednak nigdy nie wiadomo czy wciąż będziemy grać razem. Ale ja jestem sobie w stanie to wyobrazić.
Bill: Też tak myślę. Jasne, że kiedyś mogą zdarzyć się sytuacje, które mogą nas podzielić…ale mimo wszystko mam nadzieję, że będziemy jeszcze przez długi czas robić razem muzykę.
Co robicie w wolnym czasie, poza muzyką?
Georg: Jeździmy na konikach…Na kim ty jeździsz [Tom]?
Gustav: To koniki ujeżdżają ciebie! [Georg]
Tom: Georg daje ujeżdżać się konikom…Cóż, naszym głównym zajęciem w czasie wolnym…Każdą wolną chwilę poświęcamy na wspólne próby…
Bill: Wydaje mi się, że nawet jeśli robimy coś innego, to w niewielkim stopniu różni się od tego co robią inni młodzi ludzie w naszym wieku. Spotykamy się z przyjaciółmi, wychodzimy gdzieś razem zupełnie normalnie tak jak inni…więc w zasadzie nic ciekawego…
Nie tęsknicie za swoim ‘starym’ życiem?
Tom: Mógłbyś mi łaskawie oddać ten mikrofon? [do Billa] Nasze życie nie zmieniło się tak bardzo, może poza tym, że teraz jesteśmy rozpoznawani i możemy grać naszą muzykę przed większą publiką. Poza tym siedzimy w domu, spędzamy czas z naszymi przyjaciółmi, i tak jak wspomniałem wcześniej, chodzimy na imprezy…teraz to nawet na lepsze imprezy…
Georg: Czasami zdarzają się imprezy do bani…
Tom: No to prawda, czasami zdarzają się beznadziejne imprezy…
Bill: Oprócz tego niewiele się zmieniło, jakoś nieszczególnie tęsknię za moim ‘starym’ życiem…dopiero zaczynamy i jeśli już na tym etapie tęsknilibyśmy za naszym ‘starym’ życiem, to chyba bylibyśmy na złej drodze. Chcemy iść dalej jak najdłużej tą samą drogą.
Czy w przyszłym roku macie zamiar zrobić większą trasę?
Bill: Cóż, jesteśmy zadowoleni z tej trasy, którą teraz gramy. Idzie nam całkiem nieźle. Bilety dość szybko się sprzedały…
Tom: Jak się z tym czujesz?
Bill: ‘Supi’ ['świetnie']…Gramy właściwie w większych miejscach.
Tom: Nie, ona raczej miała na myśli, czy zagramy więcej koncertów.
Bill: Nie, nie, nie pytała czy będziemy grać w większych miejscach, prawda?
Więcej koncertów!!!!!!
Tom: Aha, więcej koncertów.
Bill: Cóż, w każdym razie będziemy kontynuować naszą trasę. Ale nie będziemy koncertować tylko w przyszłym roku, będziemy też grać na festiwalach nie tylko na naszych koncertach. Ale tak, na pewno będziemy ją kontynuować.
Gdyby zaoferowano Was milion Euro, w zamian za byście nigdy więcej nie wystąpili na scenie, co byście zrobili?
Tom: Myślę, że wciąż gralibyśmy na żywo…ponieważ jeśli odnosisz sukcesy jako zespół, to na pewnym etapie możesz zarobić więcej niż jeden milion.
Georg: Nie, przede wszystkim, to by oznaczało, że już nigdy nie moglibyśmy wystąpić…wydaje mi się, że to uczucie jest…
Bill: Nie wiedziałbym wtedy co zrobić…
Gustav: To stało się dla nas prawie jak życiowy cel…
Tom: Jazda na koniach…
Georg: Na kucykach…
Gustav: Żaden kucyk nie byłby w stanie cię udźwignąć…
Czatujecie?
Tom: Cóż, my….tak, czatujemy?
Georg: Cóż, tak Gustav zawsze czatuje pod tym samym nickiem ‘gaylover’ na różnych erotycznych czatach.
Gustav: Ja czatuje w ‘Club 81′
Tom: W zasadzie ja, podobnie jak reszta, nie mamy bzika na punkcie Internetu, mimo to uważam, że to fajne. Nasz najlepszy kumpel jest totalnym maniakiem internetowym. Super, gdy ludzie dużo wiedzą na ten temat, jednak sam nie potrafię robić takich rzeczy, mimo tego, że każdy z nas ma swój komputer, żeby sprawdzać codziennie maile.
Gustav: Właściwie to, to są ‘laptopy’ Tom, ale to taki szczegół…
Tom: No tak, może i laptopy…
Czy uważacie, że teraz będzie Wam trudniej znaleźć waszą ‘wielką miłość’, mając pewność, że to ta prawdziwa?
Bill: Wydaje mi się, że na pewno jest trudniej niż wcześniej, ponieważ nie wiesz czy dziewczyna rozmawiałaby z tobą gdyby nie to, że jesteś sławny. To też zależy od tego czego oczekujesz. Nie chodzimy z przeświadczeniem, że ‘musimy znaleźć dziewczynę na stałe’, wielką miłość i takie tam, to samo się znajdzie. Ale może się też zdarzyć, będąc w naszej sytuacji, że wkopiesz się w coś, co przez dziewczynę nie było brane na poważnie, bo może tylko nas polubiła, widząc nas w jakieś gazecie.
Tom: Tak, ale z drugiej strony, Georg i ja wciąż intensywnie poszukujemy naszej wielkiej miłości…
Georg: Szukamy jej każdego dnia!
Tom: Ej, no kto szuka ten znajduje!
Macie już plany co do nowego albumu, albo może pracujecie już nad nim?
Tom: Cóż, nie siadamy tak po prostu i nie piszemy piosenek. To znaczy, nigdy nie planujemy z góry, że będziemy pisać piosenki. Rzadko działa to w tę stronę. Czasami zdarza się nam pisać, coś gdy jesteśmy w podróży. Doświadczamy wielu rzeczy każdego dnia, czasami tak przychodzą nam do głowy nowe pomysły na piosenki, szczególnie Billowi. Mówię teraz za niego.
Bill: Można powiedzieć, że ciągle czymś się inspirujesz. Gdybym teraz miał napisać piosenki do drugiego albumu i wejść do studia, nie wiedziałbym o czym mam pisać. Wszystko musi przyjść z czasem; teraz gdy tak wiele podróżujemy i doświadczamy, człowiek ma niemożliwy przesyt pomysłów. Dlatego nie jesteś w stanie przestać pisać. Nie powinno się tego odkładać, mając na uwadze tylko to, że dopiero co wydało się pierwszy album…i czekać na produkcję drugiego albumu…ten proces powinien być ciągle kontynuowany…
Tom: Poza tym, zbieramy już materiał do drugiego albumu…
Bill: Tak.
Czytacie maile od fanów?
Bill: Staramy się czytać listy od fanów, co niestety nie jest takie łatwe. To znaczy, bardzo rzadko jesteśmy w domu. Wielu fanów szybko się frustruje, bo nie jesteśmy w stanie na nie szybko odpowiedzieć.
Tom: Kontakt z fanami jest dla nas bardzo ważny. Ja osobiście, staram się utrzymywać kontakt z fanami…
Georg: Najczęściej w pokojach hotelowych…
Tom: Zdarza mi się utrzymywać kontakt z fanami również w pokojach hotelowych. To też jakiś sposób.
Jakie to uczycie widzieć się w gazetach czy telewizji?
Georg: Nie mogę patrzeć na siebie, kiedy widzę siebie w telewizji.
Tom: Ja zawsze przerzucam na inny kanał.
Georg: Zdecydowanie. W radio też brzmię okropnie.
Tom: Ale wydaje mi się, że każdy tak ma. Na przykład, jeśli nagrasz swój głos na komórkę, chyba nikt nie lubi słuchać swojego głosu, w jakimś sensie.
Bill: Kiedy słucham moich nagrać kiedy śpiewam, jest ok, przyzwyczaiłem się już do tego…ale w wywiadzie, kiedy musisz coś powiedzieć…nikt nie lubi siebie słuchać. Wydaje mi się, że każdy ma to samo. To nigdy nie jest normalne. Zdjęcia są w porządku, ale zawsze kiedy musisz coś powiedzieć, nigdy się to tobie nie podoba. Dlatego zawsze przełączamy kanały.
Z jakim zespołem chcielibyście najchętniej wystąpić na jednej scenie?
Tom: Każdy z nas ma inne gusta muzyczne, ale wydaje mi się, że moglibyśmy znaleźć coś wspólnego, jakiś wspólny zespół.
Georg: To znaczy, jest wiele znanych zespołów jak Metallica…
Tom: …tak zwane legendy…
Georg: …Aerosmith czy podobne…
Tom: Albo AC/DC czy coś podobnego, z takimi zespołami chcielibyśmy na pewno…na pewno nie powiedzielibyśmy ‘nie’. Rozważylibyśmy to na pewno.
Bill: Może mogliby wystąpić jako nasz suport podczas naszej następnej trasy czy coś.
Tom: Tak, może moglibyśmy połączyć te dwie rzeczy razem…Nasz zespół bardzo lubi na przykład Green Day’a…
Bill: Jasne, że jest wielu artystów, z którymi inne zespoły chciałyby zagrać…to byłby zaszczyt wystąpić z nimi, na przykład z Green Day’em, Metallicą czy AC/DC. To zespoły, z którymi każdy chciałby wystąpić; my dopiero zaczynamy, a od takich zespołów można się wiele nauczyć, a im więcej zdobywasz doświadczenia, tym stajesz się lepszy.
Co u dziewczyn jest dla Was ważniejsze: charakter czy wygląd?
Tom: Nikt mi nie powie, że chodzi tutaj tylko o charakter. Kiedy jesteś na imprezie, najpierw patrzysz na jej ciało. Ja patrzę najpierw czy ma piękne oczy, ładny tyłek. Jasne, że pierwsze co widzisz to jej wygląd, a dopiero potem masz okazję ją poznać. A jeśli się nie dogadujecie…
Georg: To masz wtedy pecha, bo podchodzi do niej inny koleś i…
Bill: Ale tak na poważnie. Rozmawiasz tylko z tą osobą, która według ciebie jest atrakcyjna. A jeśli jej charakter Ci nie odpowiada, albo trudno się z nią dogadać, to wtedy bez sprzecznie bym ją sobie darował.
Tom: Ja tak samo.
Bill: Obie rzeczy są jak najbardziej tak samo ważne.
Chcecie się kiedyś ożenić i mieć dzieci?
Bill: Wydaje mi się, że nie musisz się od razu z kimś żenić. Można kochać kogoś i bez tego. Może kiedyś bym to zrobił, ale nie byłoby to dla mnie coś ważnego. Można kochać inną osobę, bez potwierdzenia tego na papierku.
Tom: W Niemczech nie można ożenić się z 2/3/4 kobietami, niestety.
Georg: Taki harem to byłoby coś!
Bill: Nie mam nic przeciwko małżeństwu, ale to nie jest najważniejsze.
A dzieci????
Bill: Posiadanie dzieci to nie dla mnie.
Georg: Jedno albo dwoje małych dzieci, czemu nie. Chciałbym mieć najpierw chłopca a potem dziewczynkę.
Tom: Naprawdę chciałbyś mieć najpierw syna?
Georg: Powinno być między nimi co najmniej 4 lata różnicy, tak żeby chłopiec opiekował się dziewczynką. Ale to tylko wtedy gdybym miał tak ze 40 lat i postarałbym się o nie z moją 23-letnią dziewczyną…
Co łączy Was z tajemniczym pojęciem ‘Unendlichkeit’ [nieskończoność]?
Bill: Wydaje mi się, że trudno ująć to w jedno słowo. Identyfikujemy się z każdym naszym tekstem czy piosenką; a ‘Unendlichkeit’ w porównaniu z innymi piosenkami z albumu, jest zupełnie inna. ‘Unendlichkeit’ to coś co tak naprawdę nie istnieje, coś co jest nieprawdziwe.
Tom: Ta piosenka jest zupełnie inna również muzycznie w porównaniu z resztą piosenek.
Bill: Racja. Wydaje mi się, że trudno byłoby ją określić za pomocą jednego słowa; trzeba ją zrozumieć pod względem kontekstu całej piosenki.
Georg: Nie, nie, nie. Tak naprawdę, to Bill chciał nieoficjalnie odnieść się do swojego ulubionego serialu ‘Star Wars’, co nie?
Bill: Tak.
Gdybyście mieli szansę zagralibyście w filmie?
Bill: Chciałbym nagrać piosenkę do ścieżki dźwiękowej filmu. Tom i ja graliśmy kiedyś w jednym filmie, kiedy byliśmy bardzo mali, mieliśmy po 6 lat, co nie?
Tom: Tak.
Który moment z waszego życia, zapadł Wam najbardziej w pamięci?
Tom: Najbardziej niesamowite było to kiedy dostaliśmy dwie nagrody ‘Comet’. W ogóle się tego nie spodziewaliśmy, nawet jeśli brzmiałoby to nieuczciwie. Bill na scenie zaczął się nieco jąkać…
Bill: Zawsze jest tak, że oni nigdy nie chcą nic mówić, twierdząc, że jestem liderem i muszę trzymać fason, a potem gdy już tam stoję i zapomnę o kimś albo po prostu nic nie przychodzi mi do głowy, to ciągle słyszę jak się ze mnie naśmiewają; Georg nie potrafi nawet wymówić swojego imienia podczas wywiadu…żaden z nas tak naprawdę nie jest dobry w przemowach. Ale sami widzicie, że niczego wcześniej nie przygotowaliśmy. Jednak wydaje mi się, że takie przygotowywanie jest zbędne.
Tom: Przynajmniej był to dla nas najbardziej wzruszający moment, jak na razie.
Bill: Tak.
Jesteście sobie w stanie wyobrazić, kogoś jeszcze w zespole, na przykład jeszcze jednego wokalistę?
Bill: Byłbym w stanie sobie wyobrazić nowego basistę.
Tom: Proponowano nam już takie układy, jeszcze przed profesjonalnymi nagraniami. Przychodzili różni ludzie, chcący grać na drugim keyboardzie czy drugiej gitarze, czy drugim basie, ale nie braliśmy nikogo nowego, ponieważ zaczęliśmy grać we czwórkę…
Georg: …i tak będzie do ostatnich dni zespołu.
Tom: Tak, do ostatnich dni zespołu.
Przydarzyło Wam się kiedyś coś naprawdę żenującego?
Bill: Opowiemy im tę historię z hotelu?
Georg: Może o tej seks aferze?
Gustav: To było dobre.
Bill: Przydarzyło nam się coś bardziej żenującego?
Bill: Ja tego nie opowiem!
Georg: Gustav siedział w swoim pokoju hotelowy, w pewnym momencie na podłogę spadł jego ‘Playboy’. Podniósł go i spojrzał przez okno. I na przeciwko zobaczył coś…podobnego. Nie, my…Gustav zobaczył to pierwszy i zwrócił naszą uwagę. Ty Tom, to byłeś ty. To ty stałeś na tarasie, patrząc w każde okno. Po prostu stałem tam. Przy zlewie. Tak, przy zlewie stał jakiś facet, wciąż ubrany w gacie. Tak, z bawełny. Kupione na specjalną okazję na pchlim targu.
Bill: Najpierw myśleliśmy, że się myje, bo stał na wprost umywalki.
Tom: Tak, ale nagle…zobaczyłem parę nóg owiniętych wokół niego. Powiedziałem do siebie: jasna cholera, no to zabawa się zaczyna. Potem zeszli z umywalki i mieliśmy widok na najlepsze sceny. Robili to stojąc, wszystko było idealnie widać.
Georg: Zrobili wszystko…Musieli mieć gdzieś ‘Kamasutrę’ pod ręką.
Bill: Najlepsze było, jak najpierw stali na środku pokoju, a łóżko stało zaraz na wprost okna. Pomyśleliśmy sobie, że fajnie by było gdyby wreszcie zaczęli to robić na łóżku. Staliśmy wszyscy, modląc się w duchu: proszę, zróbcie to na łóżku. I zaraz potem to zrobili! Robili to w każdej możliwej pozycji. Nie ominęli żadnej. Zagwarantowali nam dwugodzinny program z płatnych kanałów erotycznych. Już prawie zamarzaliśmy na tym cholernym tarasie, ale nie mogliśmy sobie tak po prostu tego darować.
Georg: Ale najlepsze, zostało dopiero na drugi dzień…
Tom: Nie no czekajcie, przecież nas przyłapali…
Bill: Jak nas przyłapali?
Georg: Zawołaliśmy ich, zawołaliśmy ich…
Tom: A tak! Gustav jako jedyny miał odwagę zadzwonić do ich pokoju. Znaleźliśmy do nich numer i zadzwoniliśmy. Ale facetowi to nie przeszkodziło i dalej robił swoje. Już myśleliśmy, że wybraliśmy zły numer. Nagle zszedł z dziewczyny…podszedł do telefonu…Gustav w szoku szybko odłożył telefon. I wtedy ten koleś…cóż wybiliśmy go trochę z rytmu. Jego ‘przyjaciel’ natychmiast opadł…Potem wyjrzał przez okno i oczywiście zobaczył nas wszystkich stojących tam i gapiących się. Mieli włączone światła, i facet zaczął krzyczeć, żeby je wyłączyć, zasłonił zasłony.
Bill: Następnego dnia poszliśmy na śniadanie, myśląc co będzie jak ich tam spotkamy. Weszliśmy do środka, a oni siedzieli przy pierwszym stoliku. Ludzie z naszej ekipy też tam siedzieli, więc usiedliśmy obok nich. Oczywiście nas rozpoznali, to było naprawdę krępujące.
Georg: Pomyśleliśmy sobie, czy gdybyśmy wsunęli pod ich drzwi 10 Euro, to czy by kontynuowali?
Tom: Tak, ale rano czuliśmy się trochę skrępowani. Ale wydaje mi się, że to było bardziej krępujące dla nich niż dla nas. Ten facet to jakaś totalna pomyłka.
Bill: Tom chciał potem zapytać tą dziewczynę, czy mógłby ją wziąć jak prawdziwy facet.
Jak wygląda wasz dzień? Macie w ogóle czas żeby się wyspać?
Bill: Jesteśmy strasznymi śpiochami i trudno nam się kiedykolwiek wyspać. Wlaściwie tylko Gustav wstaje wcześniej niż reszta, a tak to śpimy cały dzień i nikt nas nie budzi. Moglibyśmy spać 24 godziny na dobę i pewnie tak wyglądałoby całe nasze życie.
Tom: Może nie koniecznie całe 24 godziny, z przerwami na śniadanie, ale potem można iść dalej w kimę.
Bill: Dokładnie, śniadanie w łóżku. Jednak zdarza się to bardzo rzadko, zazwyczaj jesteśmy totalnie zmęczeni i niewyspani. Rano zawsze inni musza nas budzić, albo kiedy musimy rano dać jakiś wywiad, no to jest ciężko.
Tom: Na przykład teraz, kiedy o piątej rano jest jeszcze ciemno…
Bill: Cóż, zdecydowanie jesteśmy śpiochami i trudno nam rano wstać.
Tłumaczenie: Elli